Daria Abramowicz od lat współpracuje z Igą Świątek jako psycholog. W ostatnich miesiącach bywa jednak mocno krytykowana choćby przez innych specjalistów z branży. Ci często podkreślają, iż jej relacja z tenisistką stała się zbyt bliska, a obie spędzają ze sobą zbyt dużo czasu. W końcu psycholożka skonfrontowała się z tymi opiniami.
REKLAMA
Zobacz wideo [PŁATNA WSPÓŁPRACA] Snowboard kontra narty! Amator rzucił wyzwanie polskiej mistrzyni
Abramowicz szczerze o współpracy ze Świątek. "Ona jest inna"
O wspomnianą krytykę zapytał ją Grzegorz Krychowiak w swoim podcaście "W stylu Krychowiaka". - Fundamentalne jest to, czego oczekuje sportowiec, jakie są cele, jak wygląda ta mapa i jak je realizujemy. I to determinuje, z jakich metod korzystamy - wyjaśniła Abramowicz.
Były piłkarz reprezentacji Polski zwrócił jednak uwagę, iż kobieta spędza ze Świątek choćby 270 dni w roku. - To jest specyfika sportu. jeżeli dynamika zespołu jest taka, iż tenisista przez 11 miesięcy podróżuje ze swoimi specjalistami (...), zawodnik tego chce, nie odnajduje się dobrze w pracy zdalnej, albo incydentalnej, albo nie może sobie pozwolić, żeby wracać do domu co chwilę, to ta forma pracy jest inna. Czy ona jest zła? Nie, ona jest inna - odpowiedziała.
Abramowicz przyznała jednak, iż poprzez częsty kontakt jej relacja ze Świątek musi być bliższa. Porównała to jednak do wspólnych wyjść do kina czy innych form integracji między trenerem a zawodnikami w drużynie podczas zgrupowań. - To nie jest relacja profesjonalna. Tu można mówić choćby o jakiejś formie przyjaźni - kontrował Krychowiak.
Abramowicz odpowiedziała Krychowiakowi. Poszło o Świątek. "Tak to działa w sporcie"
Psycholożka zapewniała jednak, iż jej kontakty ze Światek są w pełni profesjonalne. - Ja tego tak nie postrzegam. Ja totalnie rozumiem, dlaczego to jest takie zagmatwane w odbiorze i w interpretacji, ale tak to działa w sporcie na topowym poziomie, w sportach jak tenis czy narciarstwo alpejskie, sportach "podróżujących", iż choćby niektórzy sportowcy mówią, iż dla nich zespoły są rozszerzoną rodziną, nazywają je swoim "stadem". To jest okej, ale to nie znaczy, iż operujemy w świecie zaplatania sobie włosów i parzenia herbatek - tłumaczyła.
Już we wcześniejszej części wywiadu zwróciła uwagę, iż dobra relacja z zawodnikiem jest podstawą do osiągnięcia sukcesu. - Już na studiach słyszymy od pierwszego roku, iż ważnym elementem w tej pracy jest to, żeby zbudować skuteczną relację. Ale nie relację taką, iż spijamy sobie z dzióbków i jesteśmy besties, tylko relację w sensie zawodowym - taką bazę, która pozwoli zawodnikowi zaufać specjaliście. To jest dokładnie jak w pracy z trenerami - mówiła.

2 godzin temu













