70. minuta, Porto przegrywało 1:2. Wtedy na ratunek wchodzi Pietuszewski

2 godzin temu
Aż 102 minuty trwał mecz Casa Pia - FC Porto. Goście byli zdecydowanymi faworytami, a tymczasem już do przerwy przegrywali 0:2. Ostatecznie kończyli mecz w "10" i sensacyjnie przegrali 1:2. Nie pomogło im wejście w drugiej połowie Oskara Pietuszewskiego.
Francesco Farioli, trener FC Porto, w wyjazdowym meczu z będącą dotychczas w strefie spadkowej 16. drużyną ligi portugalskiej, Casa Pia, zdecydował się dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. Na ławce znaleźli się m.in. Polak Jakub Kiwior, duński pomocnik Victor Froholdt czy 18-letni Portugalczyk Rodrigo Mora. Obok nich siedział Oskar Pietuszewski, który wciąż czeka na mecz w wyjściowej "11". Tym razem znalazł się w niej tylko Jan Bednarek, który stworzył środek obrony z doświadczonym, 41-letnim Brazylijczykiem Thiago Silvą.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Tak zestawione FC Porto sensacyjnie przegrywało po zaledwie 12. minutach. Z lewej strony pola karnego dośrodkował Jeremy Livolant, z piłką minął się Bednarek, a Gaizka Larrazabal uprzedził innego obrońcę i z trzech metrów wpakował piłkę do siatki. Był to zaledwie piąty stracony gol przez FC Porto w lidze portugalskiej - w 20. meczu!






- To jest niesłychana sytuacja, bo Porto straciło gola w lidze portugalskiej. Jan Bednarek miał trochę szczęścia, iż gola nie strzelił Cassiano, bo napastnik się urwał i nie był obstawiony. To sensacyjny wynik - mówił wtedy komentator Eleven Sports.


W 45. minucie sytuacja faworytów była już bardzo zła. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z okolic środka boiska, na 13 metrze, pechowo piłkę kolanem do własnej bramki skierował Thiago Silva. To jego szósty samobójczy gol w karierze. W efekcie do przerwy była sensacja, bo FC Porto przegrywało 0:2.






Goście błyskawicznie zdobyli kontaktową bramkę w drugiej połowie. W 46. minucie, po wygranej przebitce, piłkę na 14 metrze otrzymał Pablo Rosario i strzałem w długi róg trafił do siatki. To zwiastowało bardzo interesującą drugą połowę.









Porto dążyło do wyrównania. W 70. minucie na boisku pojawił się Pietuszewski, który zmienił Brazylijczyka Pepe. Dziewięć minut później za brutalny faul (atak w powietrzu korkami na twarz Davida Sousy) czerwoną kartkę otrzymał 19-letni Brazylijczyk Willian Gomes, który na boisko wszedł 22 minuty wcześniej. - To była straszna głupota piłkarza, który tak atakował, bo musisz mieć zmysł, iż rywal będzie atakował głową - dodawał komentator Eleven Sports.
David Sousa kończył mecz z opatrunkiem na głowie. W 90. minucie Diogo Costa uratował swój zespół przed utratą trzeciej bramki, wygrywając pojedynek sam na sam z Claudio Mendesem.
Sędzia Pedro Ramalho doliczył aż 11 minut. W 97. minucie Bednarek dostał żółtą kartkę za dyskusję z sędzią, bo domagał się odgwizdania faulu na koledze z drużyny i był to ostatni interesujący moment spotkania. Ostatecznie FC Porto przegrało 1:2. To dla nich pierwsza porażka w tym sezonie w lidze - dopiero w 20! spotkaniu.


FC Porto po tej porażce w 20 meczach ma 55 punktów, cztery więcej od Sportingu i dziewięć od Benfiki. W następnej kolejce lider rozgrywek zagra w hicie rozgrywek u siebie ze Sportingiem (9 lutego, godz. 21.45).



Casa Pia - FC Porto 2:1 (2:0)

Bramki: Gaizka Larrazabal (12.), Silva (45. samobójcza) - Rosario (46.)
Idź do oryginalnego materiału