Czy może być lepszy sposób na świętowanie 50. urodzin niż pokonanie 50 kilometrów w górach? Większość ludzi prawdopodobnie wybrałaby relaks w spa albo egzotyczny wyjazd. Jednak dla biegaczy taka forma celebracji wydaje się wręcz naturalna. W końcu, żeby naprawdę poczuć satysfakcję, trzeba się trochę zmęczyć. Prawda?
Kiedy Emilka powiedziała mi, iż z okazji swoich okrągłych urodzin zamierza przebiec kultowego Chudego Wawrzyńca, od razu pomyślałam, iż to doskonały pomysł. O tym biegu słyszałam od dawna, czytałam o nim w książkach i zawsze chciałam zmierzyć się z tą trasą. Uznałam, iż to świetna okazja, by wspólnie świętować i wesprzeć przyjaciółkę podczas jej wyjątkowego startu.
Szybko okazało się jednak, iż podobny pomysł miało w tym roku wyjątkowo wielu biegaczy, a zdobycie pakietu startowego graniczyło z cudem. Wierzę jednak, iż jeżeli czegoś bardzo się pragnie, wszechświat czasem pomaga w realizacji marzeń. Tak było i tym razem. Razem z kolegą z klubu, Michałem, udało nam się zdobyć miejsce na liście startowej.
Zacznę jednak od tego, iż na co dzień biegam przede wszystkim maratony uliczne. Mam na koncie wiele maratonów ulicznych, a większość treningów realizuję na warszawskich, niemal całkowicie płaskich trasach. Tym większym wyzwaniem okazał się dla mnie Chudy Wawrzyniec. Górski ultramaraton wymaga zupełnie innych umiejętności, większej pokory i zupełnie innego podejścia do wysiłku niż biegi rozgrywane na asfalcie.
Już wiem, jak działa bieganie
8 sierpnia 2026 roku o godz. 4.00 stanęliśmy na starcie Chudego Wawrzyńca. Jednocześnie rozpoczęliśmy świętowanie 50. urodzin naszej przyjaciółki.
Już po kilku pierwszych kilometrach przypomniał mi się popularny mem pokazujący, jak działa bieganie. Zaczyna się od kilku niewinnych kilometrów, a kończy na wielogodzinnym górskim ultramaratonie, pokonywanym o świcie w ciemnym lesie. Wtedy jeszcze wydawało mi się to zabawne.

Mniej więcej od 30. kilometra przestało być tak wesoło. Z niecierpliwością wypatrywałam jedynego punktu odżywczego, zlokalizowanego około 36. kilometra. Kiedy wreszcie się pojawił, wyglądał jak ziemia obiecana. Słone pomidory, chleb z serem i soczyste arbuzy smakowały wtedy jak najwykwintniejsze potrawy. Chwilę odpoczęliśmy, uzupełniliśmy zapasy płynów i ruszyliśmy dalej.
Wydawało się, iż pozostałe 16 kilometrów będzie już formalnością. Większość trasy była przecież za nami, a meta wydawała się coraz bliżej. Rzeczywiście, niedługo zaczęło się zbieganie. choćby kilkukrotnie. Tyle iż wcześniej trzeba było jeszcze pokonać kolejne podejścia, w tym wymagającą wspinaczkę na Muńcuł. Kiedy wreszcie dotarłyśmy na szczyt, schowałyśmy kijki, przekonane, iż najtrudniejszy fragment trasy mamy już za sobą. Bardzo gwałtownie okazało się, jak bardzo się myliłyśmy.
Najgorsze było przed nami
Wawrzyniec najwyraźniej postanowił z nas zakpić. To wcale nie był koniec podbiegów, a największe wyzwanie wciąż pozostawało przed nami. Paradoksalnie nie chodziło jednak o podejścia.
Na ostatnich kilometrach człowiek naprawdę zaczyna zastanawiać się nad swoimi życiowymi wyborami. Zbieg wąską, kamienistą ścieżką zdawał się nie mieć końca. Każdy krok sprawiał ból. Emilka, napędzana wizją mety, w pewnym momencie dosłownie pomknęła w dół, by na końcu jeszcze przyspieszyć. Ja dotarłam na metę kilka chwil później.

Dawno nie czułam tak ogromnej ulgi. Jednocześnie dawno nie towarzyszyło mi tak wiele emocji. Był to najdłuższy dystans, jaki kiedykolwiek pokonałam i jeden z najtrudniejszych biegów w moim życiu.
Dla osoby, która na co dzień trenuje na płaskich trasach Warszawy, Chudy Wawrzyniec okazał się prawdziwą lekcją pokory. Towarzyszenie Emilce podczas świętowania jej pięknego jubileuszu było jednak dla mnie ogromnym zaszczytem. A najpiękniejsze jest chyba to, iż nasza wspólna przygoda z biegami ultra wcale się tutaj nie kończy. Jestem przekonana, iż najwspanialsze trasy wciąż jeszcze na nas czekają.
Aleksandra Kłosowska-Junko
fot. w nagłówku Andrzej Wojciechowski

1 godzina temu


![Nadzieja po wielkiej porażce. Tak wypadli Polacy na ME [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a815065af2ac2_86675331.jpg)







