Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w uproszczeniu dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.
Reklama
SŁABY MECZ NA 0:0
—
Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, postanowił dziś wystawić podobny skład do tego przewidywanego przez nas wczoraj. Natomiast Dawid Szulczek wystawił od początku wielu nowych graczy. Postawił na wysoki skład, desygnując od początku aż trzech napastników. Papier to jedno, drugim jest rzeczywistość, w której Raków tak naprawdę zaczął w systemie 1-5-3-2, o czym po spotkaniu mówił szkoleniowiec Częstochowian, Dawid Szulczek. Zespół rywala ustawił się pod Lecha, zamknął przestrzenie i robił wszystko, by zniwelować atuty Poznaniaków. Sama nasza drużyna także grała wolno, przewidywalnie, przez co pozwalała Rakowowi gwałtownie organizować się z tyłu i bronić choćby całym zespołem. Poznaniakom brakowało energii w poczynaniach, czasem również dokładności w rozegraniu piłki. Źle wyglądali skrzydłowi i nie było zawodnika, na którym można by oprzeć ofensywę. Sam Raków Częstochowa nie podkręcał tempa, przez co po 23 minutach gry mieliśmy w strzałach 5/0 do 2/0.
GRAMY OD 42. MINUTY
—
W 38. minucie gry Mateusz Lis tylko odprowadził piłkę wzrokiem po zagraniu z autu i od tamtej pory Lech Poznań dojechał na mecz. Świadczy o tym liczba strzałów: 12/1 do 3/0. Kolejorz wyśrubował tę statystykę pod koniec pierwszej części, gdy zaczął grać szybciej, składniej, z większą energią, i w końcu można było zauważyć, iż zależy mu na zwycięstwie. Lechici kontynuowali tę grę po zmianie stron, gdy po dwóch zmianach wciąż przeważali i mogli gwałtownie objąć prowadzenie, a już na pewno w 52. minucie gry, gdy Yannick Agnero położył na siebie dwóch obrońców oraz bramkarza, wszystko zrobił dobrze, aż z paru metrów przerzucił piłkę nad bramką. Niels Frederiksen wściekł się, od razu zdjął Iworyjczyka z murawy, za którego wpuścił Mikaela Ishaka, a po 14 minutach jeszcze Leo Bengtssona. To właśnie ten skrzydłowy, raptem 3 minuty po wejściu, w końcu zdobył gola, który z przebiegu drugiej połowy był oczywisty, a prowadzenie mistrza Polski było w pełni zasłużone.
WIELKA NIESKUTECZNOŚĆ
—
Lech Poznań po zmianie stron wrzucił jeszcze wyższy bieg, zaczął grać szybciej, składniej, zaczął też wykorzystywać więcej wolnych przestrzeni, których w pierwszej połowie nie było za wiele. Lechici choćby po golu na 1:0 przez cały czas atakowali, szukali akcji środkiem pola, szukali dośrodkowań i po 80. minucie powinni strzelić choćby 3–4 gole. Poznaniacy bardzo dobrze wykorzystywali m.in. fazy przejściowe, które są ich najgroźniejszą bronią, ale byli albo niechlujni w zagraniach, albo nieskuteczni. Pablo Rodriguez zaliczył asystę przy golu na 1:0, jednak później złymi podaniami zepsuł dwie groźne kontry. Nieskuteczny był Mikael Ishak, więcej można było spodziewać się również po Patriku Walemarku, który posiada tylko lewą nogę i w każdej sytuacji przekładał piłkę na swoją lepszą nogę, co było przewidywalne dla przeciwnika. Ostatecznie Lech Poznań miał tyle sytuacji, strzałów i takie xG (prawie 3,00), iż możemy mówić w tym meczu o dominacji Mistrza Polski, który powinien rozszarpać Raków Częstochowa. Kolejorz oddał dziś 27 uderzeń (6 celnych), przy tylko 8 strzałach i jednym celnym „Medalików”. Rywal po przerwie wyglądał jak w czwartek Jagiellonia Białystok. Na końcu obie te ekipy poległy zasłużenie.
MISTRZ POLSKI I LIDER EKSTRAKLASY
—
Lech Poznań to Mistrz Polski i lider Ekstraklasy! W ciągu ligowego tygodnia Kolejorz zdobył komplet 9 punktów w ciągu 7 dni, wygrał wszystkie 3 mecze jedną bramką i we wszystkich tych spotkaniach trafiał do siatki w drugiej połowie. Obecny Lech Poznań jest jednym z najlepszych w historii, bo mówimy tutaj o dwukrotnym Mistrzu Polski z rzędu, uczestniku 1/8 finału Ligi Konferencji oraz fazy ligowej Ligi Europy, triumfatorze Superpucharu Polski i w dodatku o liderze Ekstraklasy, który wygrał 5 ligowych meczów z rzędu. Ten Kolejorz jest naprawdę mocny, ponieważ warto jeszcze wspomnieć o tylko jednej porażce w ostatnich 24 spotkaniach na wszystkich frontach, o serii 16 ligowych gier bez porażki, o ostatniej przegranej w Ekstraklasie dnia 7 marca czy przy Bułgarskiej dnia 31 stycznia. W tej chwili chyba każdy ma tzw. „prime-time” – od szeroko pojętego Lecha Poznań, przez Was, kibiców, po nas na KKSLECH.com, gdzie da się dostarczać wiele treści w ciągu doby, głównie dzięki meczom co 3-4 dni. Jakość drużyny to jeden duży atut, drugim jest jej charakter. Zespół ma różne mankamenty w grze – czasem pomyli się w obronie, czasem jest nieskuteczny, ale na końcu daje nam wszystkim mnóstwo radości. Nie musi się na nikogo oglądać, robi kolejne kroki i tak naprawdę nie wiadomo, gdzie jest jego sufit. To jest właśnie piękne w obecnym Lechu Poznań, będącym Lechem Poznań naszych marzeń. Nie wiemy, gdzie jest jego sufit.
OSTATNI TYDZIEŃ Z NADZIEJĄ NA DALSZE DOBRE WYNIKI
—
Lech Poznań ma za sobą okres na mocną piątkę. Jest w Lidze Europy, zajmuje 1. miejsce w tabeli, przed nami ostatni tydzień do końca rundy jesiennej, w którym Lech nie będzie rywalizował w środę czy czwartek (pomijając oczywiście przerwy na kadrę). Mistrz Polski kolejny mecz ligowy rozegra w sobotę, 12 września, o godzinie 17:30, później poleci do Anglii na bój z Crystal Palace, a następnie 20 września o 20:15 podejmie u siebie Radomiaka Radom. Podopieczni Nielsa Frederiksena zanotują kolejne 3 wygrane? To byłoby już zbyt piękne. Ważne ugrać do trzytygodniowej przerwy na kadrę tyle, ile się da, spróbować zdobyć 4-6 oczek w Ekstraklasie i powalczyć w Londynie o niespodziankę w Lidze Europy. Wypada wierzyć, iż najbliższy tydzień nie rozluźni Lechitów mentalnie, tylko pomoże im fizycznie oraz nie pogorszy sytuacji kadrowej. W obecnej sytuacji większym zagrożeniem od poszczególnych przeciwników mogą być kontuzje, które co chwilę dotykają zespół, a niestety Lech Poznań przespał końcówkę letniego okna transferowego, przez co ławka wygląda jak wygląda. Dziś było na niej jeszcze mniej zawodników, niż w czwartek, na rezerwie zasiadło tylko 7 piłkarzy, w tym 6 z pola (wyraźnie brakowało jeszcze kogoś do ofensywy).
Autor zdjęć: Dawid Ćmielewski
Stadion podczas Lech Poznań – Raków Częstochowa (06.09.2026)
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

















