5 szybkich wniosków: Lech – Jagiellonia 2:1

kkslech.com 1 tydzień temu

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w uproszczeniu dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Reklama



ŻEBY TYLKO NIE STRACIĆ GOLA

Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, zaskoczył dziś składem, w którym były m.in. dwie klasyczne „szóstki” czy brak nominalnego napastnika. Natomiast szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Adrian Siemieniec, również dokonał rotacji, mając na ławce aż czterech piłkarzy więcej niż nasz trener (na dodatek trzech z nich nie mogło grać dłużej niż 30 minut). Lech Poznań od początku meczu miał problemy z grą z piłką przy nodze i nie mógł się rozkręcić. Jagiellonia miała minimalną przewagę i minimalnie lepsze statystyki. Dało się odczuć, iż obie drużyny bardzo siebie szanują i dbają o defensywę. Lech długo nic nie pokazywał i długo nie było go w ofensywie. Po 31 minutach mieliśmy 46% posiadania piłki, 0 strzałów oraz zerowy współczynnik xG, a remis 0:0 z taką grą wydawał się być dobrym rezultatem.

TERAZ SIĘ ROZKRĘCI

Jagiellonia pierwszy celny strzał oddała w 34. minucie gry. Po dwóch minutach Lech odpowiedział pierwszym celnym strzałem w czwartkowym meczu, którego autorem był Allahyar Sayyadmanesh. Wszystko zmieniło się w 43. minucie gry, gdy Poznaniacy oddali trzeci strzał w meczu oraz pierwszy celny, którego autorem był Pablo Rodriguez. Hiszpan wreszcie wywiązał się z zadań „dziesiątki” – wszedł w pole karne, był niepilnowany i miękkie dośrodkowanie Joela Pereiry z prawej strony potrafił zamienić na gola, którego zdobył głową. Niestety, Lech nie wytrwał z prowadzeniem do przerwy, co tylko zapowiadało bardzo ciekawą drugą część gry. W doliczonym czasie pierwszej połowy z dystansu huknął Kobayashi, który strzelił podobną bramkę do tej, którą w Randers zdobył Terry Yegbe. Lech Poznań uniknąłby straty gola na 1:1, gdyby do Japończyka doszedł ktoś z dwójki środkowych pomocników, czyli Gustav Berggren lub Radosław Murawski. Obaj byli spóźnieni, po meczu na konferencji prasowej zwrócił na to uwagę także Niels Frederiksen.

ZUPEŁNIE INNA DRUGA POŁOWA

Druga połowa była zupełnie inna od pierwszej, ponieważ Lech (według Nielsa Frederiksena) zmienił taktykę w przerwie. Natomiast Jagiellonia Białystok nie podchodziła już tak wysoko – a wręcz przeciwnie, cofnęła się i w sumie nie wiadomo, co chciała grać? Rywal wycofał się, sprawiając wrażenie przeciwnika zadowolonego z remisu, który od 46. minuty poczeka na swoje szanse z kontry i będzie usatysfakcjonowany, jeżeli mecz zakończy się wynikiem 1:1. W drugiej połowie Lech grał szybciej, składniej oraz sprawniej wymieniał podania, co dla gości było problemem. Intensywność stała po naszej stronie, a Białostoczanie byli nią zaskoczeni. Lech po zmianie stron oddał aż 12 strzałów, w tym 5 celnych. Przeciwnik z Podlasia wykonał tylko 2 uderzenia, w tym ani jednego celnego, dlatego możemy mówić o dominacji mistrza Polski, który rozegrał dwie różne połowy. Druga odsłona była przebłyskiem mistrzowskiego Kolejorza – drużyna grała szybko, składnie, z dużą determinacją i na dużej intensywności, która dla Jagiellonii była za trudna do powstrzymania. Czas leciał, Jagiellonii na boisku nie było, przeważał Lech, który nie rezygnował z wygranej, która dała niebiesko-białym fotel lidera.

Reklama



ZASŁUŻONE ZWYCIĘSTWO MISTRZÓW

Lech Poznań wcisnął gola w 87. minucie gry, i to za sprawą obrońcy, który wszedł za skrzydłowego. Zmiana Roberta Gumnego za Patrika Walemarka po 80. minucie meczu pokazała, iż mamy problem na boku, skoro za lewonożnego pomocnika oraz gwiazdę drużyny wchodzi prawonożny, prawy obrońca, ale co zrobić? Wszyscy widzą, iż w tej kadrze brakuje z dwóch piłkarzy, abyśmy mogli mówić o skompletowanym składzie na rundę jesienną, jednak teraz jest już za późno. Termin zgłoszeń zawodników do Ligi Europy minął, dlatego nie ma się co łudzić, iż przed 9 września (ostatni dzien okna transferowego w Ekstraklasie) ktoś jeszcze trafi na Bułgarską. Na szczęście to właśnie „Guma” przesądził o wyniku 2:1, i to jak! Bramka w 87. minucie gry (której uznanie potwierdził Szymon Marciniak) została strzelona po rzucie rożnym, czyli po stałym fragmencie gry. Te w tym sezonie nie były mocną stroną Kolejorza, na co wielu kibiców od dawna zwracało uwagę. Na szczęście w tak ważnym meczu – meczu na szczycie o fotel lidera – sfg wyjątkowo zadziałały. Lech Poznań przepchnął zwycięstwo, wygrał po golu w końcówce i wygrał jak najbardziej zasłużenie, choć przez pierwsze 33 minuty, mając wtedy xG na poziomie 0,00!

LECH POZNAŃ JEST MOCNY

Lech Poznań jest po prostu mocny! Tak mocnego Lecha Poznań latem nie było! Mistrz Polski znajduje się w fazie ligowej Ligi Europy, wygrał w lidze 4 razy z rzędu i jest liderem Ekstraklasy, choć ma przecież do rozegrania jeszcze zaległy mecz. Co jakiś czas ktoś z tej kadry wypada przez uraz, cały czas są jakieś problemy, co nie zmienia faktu, iż Lech idzie do przodu i po prostu robi swoje. Jedna porażka w ostatnich 23 meczach na wszystkich frontach czy seria 15 ligowych meczów bez porażki to nie przypadek. To efekt pracy sztabu szkoleniowego z zawodnikami, którzy są mocni, robią swoje, ciągną za sobą tłumy i dają wszystkim mnóstwo radości. Mistrz Polski dziś jest Mistrzem Polski na poziomie Ligi Europy, jest liderem Ekstraklasy oraz cały czas idzie do przodu. Czego chcieć więcej? Na razie kolejnego zwycięstwa w niedzielę, które umocni go na 1. miejscu. Co będzie dalej? Na pewno kiedyś przegramy, ktoś zatrzyma Kolejorza, ale chwilowe wykolejenie zespołu nie ma prawa zachwiać tą drużyną. Zagrożeniem dla niej choćby nie są rywale czy ich jakość. Największym zagrożeniem dla tej kadry są kolejne kontuzje, dlatego potrzebujemy także pomocy z góry, by utrzymać się na bardzo wysokim poziomie.





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału