5 szybkich wniosków: Lech – Górnik 3:1

kkslech.com 1 tydzień temu

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w uproszczeniu dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Reklama



PRZEWAGA LECHA, GOL DLA GÓRNIKA

Lech Poznań i Górnik Zabrze wyszły na mecz o Superpuchar Polski w optymalnym zestawieniu. Lech zaczął bój o paterę w identycznym składzie, w którym rozpoczął niedawny sparing z Bohemiansem Praga. Lechici od początku atakowali i prowadzili grę – było widać determinację w ich poczynaniach i, niestety, brak jakości na dziesiątce oraz ósemce. Mieliśmy problem z decyzyjnością. Pablo Rodríguez i Antoni Kozubal gwałtownie zaczęli odstawać od drużyny, a ten pierwszy stracił piłkę, po której Górnik zdobył gola na 1:0. Kibice po bramce na 0:1 mogli być wściekli, bo znowu przydarzyła się strata Rodrígueza i kontra zakończyła się stratą bramki, których mnóstwo pada przy Bułgarskiej właśnie w ten sam sposób. Lech atakował, pachniało golem na 1:0 dla nas, a wystarczył jeden błąd Rodrígueza, jedna strata, kontra przeciwnika, zła interwencja Joela Pereiry i zrobiło się 0:1.

GOL I PRZECIĘTNA GRA GÓRNIKA DAJĄCA NADZIEJĘ

Lech Poznań po stracie bramki źle wyglądał – brakowało jakości i szybkości. Aż nagle w 26. minucie prawą stroną szarpnął Patrik Walemark, który dograł do Antoniego Kozubala, a ten na szczęście trafił z kilku metrów do siatki. Poznaniacy gwałtownie odpowiedzieli golem, co od razu zwiększyło szansę na uratowanie tego spotkania. Górnik miał swój styl, ale nie był aż tak skoncentrowany czy zdyscyplinowany, jak w marcu, by nie dało się mu strzelić gola. Lechici po bramce wyrównującej starali się przejąć kontrolę w środku pola, co nie wychodziło przez przez cały czas pojawiające się, głupie straty m.in. Pablo Rodrigueza, które napędzały Górników i irytowały kibiców Lecha. W naszej drużynie było za dużo nerwowej gry, za dużo było złych podań, choć jakościowo nasz zespół i tak był lepszy. Do przerwy remisował 1:1, dlatego po zmianie stron jeszcze wszystko było możliwe.

SKUTECZNOŚĆ I EFEKTYWNOŚĆ

Druga część gry rozpoczęła się od mistrzowskiej akcji Lecha Poznań, który poklepał w środku pola. Na dobre obudził się Antoni Kozubal – w 47. minucie świetnie zagrał do Mikaela Ishaka, który płaskim strzałem wyprowadził Kolejorza na prowadzenie. Wystarczyło trochę wolnej przestrzeni i przebłysk indywidualnej jakości, by Lech Poznań odrobił wynik 0:1. Po bramce na 2:1 nasza drużyna trochę za gwałtownie się cofnęła i oddała pole gry rywalowi. Ten miał m.in. groźne uderzenie Khlana oraz kilka stałych fragmentów gry, ale tym razem pragmatyczna gra Lecha była skuteczna. Przy stanie 2:1 nasz zespół częściej grał z kontry i był skuteczny zarówno z tyłu, jak i w ofensywie, gdzie pojedyncze akcje Kolejorza pachniały kolejnymi golami – i te bramki padły (choć trafienie Yannicka Agnero nie zostało uznane). Lech Poznań był dziś efektywny. W wyrównanym meczu (posiadanie piłki 50% do 50%) okazał się skuteczniejszy, oddając na bramkę rywala 14 strzałów, w tym 7 celnych. Górnik Zabrze wykonał 12 uderzeń, w tym 5 celnych, będąc drużyną dużo słabszą taktycznie niż w marcu czy w dzisiejszym starciu. Mistrzowie Polski zasłużenie pokonali triumfatora Pucharu Polski, choć oczywiście w grze zespołu było kilka mankamentów. O nich wie już trener Niels Frederiksen, który po meczu mówił m.in. o niedoskonałości w grze z piłką przy nodze, i trudno się z nim nie zgodzić.

Reklama



LECH POZNAŃ JEST SUPER!

Lech Poznań jest super! Mistrz Polski 2025/2026 dorzucił jeszcze Superpuchar Polski, który odzyskał po 10 latach, stając się jego samodzielnym triumfatorem (7 wygranych). Solą piłki są trofea. Lech Poznań zaczął seryjnie po nie sięgać, mając już 22 złote krążki w klubowej gablocie, która zaraz będzie musiała zostać poszerzona. Zdobycie Superpucharu Polski to przełamanie wielu złych pass, w tym tej pucharowej w Poznaniu, gdzie Lech wcześniej wygrał ostatni mecz w marcu 2017 roku. Superpuchar Polski to też historia dla całego Lecha Poznań, w tym dla kibiców, piłkarzy, trenerów czy samego Nielsa Frederiksena, który liczbą trofeów dogonił właśnie Macieja Skorżę i Henryka Apostela, a do tego sięgnął po pierwsze pucharowe złoto w swojej karierze. Warto pamiętać, iż Kolejorz ograł Górnika Zabrze 3:1 mimo przegrywania 0:1. Wcześniej przegrał wszystkie 3 domowe mecze pucharowe z tym przeciwnikiem, któremu nie pomógł Taofeek Ismaheel (miał dziś urodziny). Oczywiście dobrych rzeczy jest więcej, o wielu pisaliśmy w cyklu „Wokół meczu” i napiszemy również jutro na KKSLECH.com.

WSPANIAŁY, ZWYCIĘSKI WIECZÓR

Za Lechem Poznań jest wspaniały, ciepły i lipcowy wieczór. Dzień 16 lipca 2026 przeszedł do pozytywnej blisko 105-letniej historii Kolejorza, który nigdy wcześniej nie wygrał 16 lipca. Dziś to uczynił, zaczynając nowy sezon od trofeum za jeszcze tamte rozgrywki 2025/2026, o których nikt i nigdy nie zapomni (MP, SPP + 1/8 finału Ligi Konferencji). Coś można jeszcze dodać? Chyba nie. Wszyscy cieszymy się, wszyscy razem na tej stronie (wraz z Wami) możemy żyć historią Lecha Poznań, pisać o niej, radować się Superpucharem Polski wzniesionym przez króla Mikaela Ishaka, który ma już gole we wszystkich możliwych rozgrywkach poza Ligą Mistrzów. Po prostu – SIMPLY THE BEST! Ten utwór leciał z głośników podczas wzniesienia patery, podczas wystrzelenia konfetti i niech jak najczęściej towarzyszy w codziennym życiu całego klubu. O mocy klubu świadczą trofea, my dziś zgarnęliśmy trofeum numer 22, marząc już o kolejnych zwycięskich wieczorach. Do boju KKS!

Reklama



Autor zdjęć: Dawid Ćmielewski

[See image gallery at kkslech.com]

Stadion podczas Lech Poznań – Górnik Zabrze (16.07.2026)

[See image gallery at kkslech.com]





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału