5 szybkich wniosków: Lech – FC Thun 7:0

kkslech.com 6 dni temu

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w uproszczeniu dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Reklama



WSZYSTKO WIDOCZNE OD POCZĄTKU

Lech Poznań wyszedł na mecz w składzie, który łatwo było przewidzieć, natomiast w FC Thun doszło do dwóch roszad w porównaniu z przewidywaną jedenastką. Już w 2. minucie gry można było dostrzec jeden z największych atutów rywala, gdy po rzucie rożnym szczęśliwie udało się nam nie stracić gola. Po kolejnych 2–3 minutach można było zauważyć pressing stosowany przez przeciwnika na naszych środkowych pomocnikach i na naszej połowie, a następnie wolne przestrzenie zostawiane na bokach przez rywala, który chciał grać z Lechem Poznań ofensywną, otwartą piłkę. Szybko, bo już w 10. minucie gry Kolejorzowi udało się skaleczyć FC Thun po akcji skrzydłem – jakich nie było w pierwszym spotkaniu z KI Klaksvik, a które powinny być. Miały być również dziś i były, a gol na 1:0 doprowadził tylko do jeszcze bardziej otwartej gry przeciwnika, który sam chciał strzelić bramkę, jednocześnie całkowicie zapominając o obronie, o Lechu Poznań i o jego atutach (nie wiadomo nawet, czy FC Thun o nich wiedział).

JAK RYBY W WODZIE

Lech Poznań czuł się na murawie jak ryba w wodzie. Nie musiał burzyć muru ani klepać bezsensownie piłki na połowie rywala, tylko mógł wykorzystywać wolne przestrzenie na bokach oraz wysoko ustawioną defensywę przeciwnika. Mógł też bez problemu stwarzać sytuacje po wyjściu spod pressingu i wykorzystywać wszystkie mankamenty typowego ustawienia 1-4-4-2 (dziura w środku pola). Już przed meczem pisaliśmy o rywalu idealnym pod atuty Lecha Poznań, o ofensywnym, emocjonującym spotkaniu, o wielu sytuacjach podbramkowych i grze dwóch drużyn, które śmiało mogą postawić na swój futbol. Zrobił to Lech, uczynił to również FC Thun, który przy stanie 0:2, 0:3 czy 0:4 nie zrezygnował ze swojego pomysłu na Mistrza Polski. przez cały czas boczni obrońcy szli do przodu, zostawiali wiele wolnych przestrzeni i nie przeszkadzali Poznaniakom przy okazji faz przejściowych, dlatego Lech Poznań mógł pokazać wszystkie swoje atuty. Przy tym Kolejorz był skuteczny – w pierwszej połowie Niklas Steffen obronił tylko jedno uderzenie, a pozostałe strzały w światło bramki już puścił.

Reklama



ILE TU BĘDZIE?

Kibice Lecha Poznań już w okolicach 30. minuty mogli się zastanawiać nie czy wygramy, tylko ile będzie i czy realnie uda się klepnąć Ligę Europy już dziś? Każda kolejna akcja pachniała golem, bowiem rywal nic nie zmieniał w swojej grze – grał cały czas tak samo, czyli pod nas, zbyt ofensywnie. Dziwnie to brzmi, ale FC Thun dosłownie w wielu akcjach robił wszystko, aby przegrać jak najwyżej. Nikt i nigdy nie grał z nami aż tak naiwnie i tak uparcie trzymał się swojego planu, choć był wyraźnie słabszy piłkarsko oraz fizycznie. Lech Poznań już w pierwszej połowie zrobił to, co powinien zrobić klasowy zespół – zespół z parciem na ofensywę i na odniesienie przekonującego zwycięstwa u siebie. Kolejorz był przy tym skuteczny, w ofensywie adekwatnie bezbłędny, do tego bezwzględnie punktował niedoskonałości taktyczne FC Thun, który chyba nie spodziewał się aż tak mocnego Mistrza Polski czy skuteczności zaprezentowanej przez Lecha Poznań.

SZWAJCARSKI SER ROZDARTY PRZEZ LECHA

Lech Poznań dnia 20 sierpnia wygrał dawniej w pucharach z FC Brugge 1:0 (odpadł w rewanżu) i Videotonem Fehervar 3:0. Dziś triumfował aż 7:0, przebijając Grasshoppers Zurych 6:0 z roku 2008 oraz odnosząc swoje najwyższe zwycięstwo w europejskich pucharach. Mistrzowie Polski rozdarli dziś szwajcarski ser w postaci FC Thun, który przyleciał do Polski grać swoją piłkę, zrezygnował z przedmeczowego, środowego treningu na naszym obiekcie, zagrał tak jak grał w wielu poprzednich spotkaniach, i chwała Lechowi Poznań, iż umiał wykorzystać wszystkie mankamenty rywala. Nasza drużyna w 100% wykorzystała wszystkie słabe strony FC Thun, w tym te słynne już wolne przestrzenie, boczne sektory boiska, wysoko ustawioną obronę, umiała wychodzić spod pressingu, a jeszcze uchroniła się przed stratą gola po rzucie rożnym w 2. minucie. Świetne przygotowanie taktyczne + skuteczność dała efekt w postaci historycznej wygranej nad Mistrzem Szwajcarii, który w Polsce został upokorzony, ośmieszony, wręcz zniszczony paroma fazami przejściowymi. Nie ma opcji. FC Thun już tego nie odrobi, nie wygra 8:0 z takim przygotowaniem taktycznym.

POZIOM WYŻEJ W PRAWDZIWEJ EUROPIE

Lech Poznań po 6 latach zagra w Lidze Europy i co do tego nie ma żadnej wątpliwości. W prawdziwej Europie zagramy na wyższym poziomie, zagramy w niej m.in. z Anderlechtem, Crystal Palace, Fenerbahce, Besiktastem, Bayerem Leverkusen, Milanem, Juventusem, AZ Alkmaar, Hoffenheim, Marsylią, Rennes, Benfiką, Olympiakosem, LASK, Realem Sociedad czy Celtą Vigo. Przed nami 8, a nie 6 kolejek, w tym pierwsza już w dniach 15–16 września, większe firmy przy Bułgarskiej i już samo losowanie w piątek, 28 sierpnia, o godzinie 13:00 wzbudzi wielkie emocje. Dnia 27 sierpnia ruszamy w maraton gier, od rewanżu z FC Thun czekają nas mecze 30 sierpnia, 3 września i 6 września, dlatego przed całym Lechem Poznań są emocje również związane z polską ligą. W niej, rzecz jasna, gramy o trzecie z rzędu mistrzostwo, aby za rok o tej porze witać się z Champions League, a nie z fazą ligową Ligi Europy, która dla Kolejorza i tak jest krokiem naprzód. To najważniejsza wiadomość 20 sierpnia 2026 roku. Po 7:0 jesienią 2026 zagramy w Lidze Europy!

Reklama



Autor zdjęć: Dawid Ćmielewski

[See image gallery at kkslech.com]

Stadion podczas Lech Poznań – FC Thun (20.08.2026)

[See image gallery at kkslech.com]





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału