37 minut! Demolka w hicie United Cup. Osaka nie wiedziała, co się dzieje

2 godzin temu
Grecja prowadzi w starciu z Japonią w United Cup. A to za sprawą znakomitej postawy Marii Sakkari. 52. rakieta świata była nieustępliwa, walczyła o każdą piłkę, co zaowocowało sensacją. Pokonała bowiem Naomi Osakę, która popełniała sporo błędów i oddawała punkty rywalce za darmo. Szczególnie w drugim secie widać było dominację Greczynki.
United Cup wystartowało! Na start Hiszpania rywalizowała z Argentyną. Druga z ekip odniosła pewne zwycięstwo. Wygrała zarówno mecze singlowe pań i panów, jak i starcie miksta. Triumfowała 3:0. Tuż po nich do gry weszli Grecy i Japończycy. I już na start czekał nas wielki hit!

REKLAMA







Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany



Zacięty pierwszy set. Sakkari górą. Zadecydował 10. gem
Najpierw rozegrano mecz singlowy pań. Na korcie pojawiły się obie liderki drużyn. Po stronie Grecji była to Maria Sakkari, w tej chwili 52. rakieta świata. Japonię reprezentowała Naomi Osaka, była liderka rankingu WTA, a teraz 16. zawodniczka zestawienia. Do TOP 20 wróciła po raz pierwszy od 2022 roku i to m.in. dzięki nawiązaniu współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, byłym trenerem Igi Świątek. Nie ulegało wątpliwości, iż to Osaka będzie faworytką do zwycięstwa.


Mecz zaczął się jednak dla niej koszmarnie. Przy pierwszym własnym gemie popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe, co ułatwiło zadanie Sakkari. Greczynka przełamała Japonkę po bardzo zaciętej rywalizacji, bo łącznie rozegrano aż 13 akcji w tym gemie i wyszła na prowadzenie 2:0. Długo z niego się jednak nie cieszyła. Jej także zdarzyła się chwila dekoncentracji i słabsza gra. W trzecim gemie nie utrzymała podania i doszło do przełamania powrotnego.
Kiedy Osaka doprowadziła do stanu 2:2, gra mocno się wyrównała. Panie albo rozgrywały bardzo długie gemy, albo błyskawicznie je kończyły. Japonka stanęła pod wielką presją w 10. odsłonie seta i jej nie podołała. Sakkari gwałtownie wypracowała break pointy, a zarazem piłki setowe. Wykorzystała trzecią z nich. Tym samym Greczynka wygrała tę partię 6:4. O tym, jak zacięty był to set, świadczy również liczba minut spędzona przez panie na korcie. To aż 57.
Zobacz też: 1 stycznia, godzina 8:37. Radwańska była "pierwsza".



Co za dominacja Sakkari. Nikt się tego nie spodziewał...
W drugiej odsłonie spotkania Sakkari utrzymywała poziom. Widać było wielkiego ducha walki. Nie poddawała się i walczyła o każdy punkt. M.in. w trzecim gemie znalazła się pod wielką presją, bo Osaka miała aż dwie szanse na przełamanie. Greczynka wyszła jednak z opresji. I to widowiskowo. Ba, w kolejnym gemie wykorzystała break pointa i prowadziła już 3:1. Ta sama sztuka udała jej się w szóstym gemie. Tym samym prowadziła już 5:1 i serwowała po zwycięstwo. A jednak, wówczas nie postawiła kropki nad "i".
W siódmej odsłonie tego seta w jej grę wdarło się nieco nerwowości, z czego skorzystała Osaka. I przełamała Sakkari. - Tu jeszcze wiele może się wydarzyć - podkreślali komentatorzy. Zwrotu akcji jednak nie było. W ósmym gemie Greczynka przełamała rywalkę i wygrała w 37 minut 6:2, cały mecz 2:0.
Maria Sakkari - Naomi Osaka 6:4, 6:2
Grecja - Japonia 1:0



Teraz do gry wkroczą panowie. Grecję będzie reprezentować Stefanos Tsitsipas, 36. tenisista świata. Stawić mu czoła postara się 99. w rankingu Shintaro Mochizuki. Później rozegrany zostanie jeszcze mikst.
Idź do oryginalnego materiału