Polscy kibice tenisa nie do końca mogli być zadowoleni z losowania drabinki turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Miami. Już w II rundzie trafiły bowiem na siebie dwie polskie tenisistki: Iga Świątek (3. WTA) oraz Magda Linette (50. WTA).
REKLAMA
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Ponad trzygodzinny mecz wyłonił rywalkę dla Igi Świątek lub Magdy Linette
Zanim Iga Świątek i Magda Linette wyszły na kort w Miami, to najpierw poznały swoją potencjalną rywalkę w III rundzie. Wyłonił ją mecz: Alexandra Eala (Filipiny, 29. WTA) - Laura Siegemund (Niemcy, 53. WTA). 20-letnia Filipinka świetnie zaczęła, bo prowadziła 3:0. Błyskawicznie jednak straciła całą przewagę i zaczęły się duże emocje w tym secie. Przy stanie 6:5 dla Filipinki i serwisie rywalki, było 15:40. Pierwszą piłkę setową Niemka obroniła skutecznym winnerem z forhendu. Przy drugiej Eala popełniła niewymuszony błąd z bekhendu. Miała jednak też trzecią piłkę setową, ale przegrała długą wymianę.
Chwilę później doszło do tie-breaka. Siegemund lepiej go rozpoczęła i wygrywała 5:2. - Schodzi uśmiech z twarzy Eali, brakuje jej zacięcia, jakby trochę zwątpiła w swoje umiejętności - mówiła Klaudia Jans-Ignacik, komentatorka Canal+Sport. Eala potrafiła jednak się podnieść i zaczęła grać znakomicie, zdobywając cztery punkty z rzędu. Po aż 80 minutach gry miała czwartą piłkę setową, pobiegła do siatki, ale wolejem zagrała w siatkę. Przy stanie 6:6 Filipinka w długiej wymianie wyrzuciła piłkę w aut z forhendu i to Niemka miała pierwszą piłkę setową. Od razu ją wykorzystała, bo Eala returnem trafiła w siatkę.
Już w trzecim gemie drugiej partii Filipinka przełamała Niemkę. Jak się potem okazało, ten jeden break zadecydował o losach seta. Tym razem Eala nie zmarnowała aż czterech piłek setowych, jak w pierwszej partii. Teraz wykorzystała drugą po autowym forhendzie Siegemund. Eala wygrała aż 100 proc. punktów po pierwszym serwisie i popełniła ponad dwa razy mniej niewymuszonych błędów (6-14).
Właśnie po prostym błędzie z forhendu Niemka już w drugim gemie decydującego seta przegrała swoje podanie. Chwilę później Eala już szła do krzesełka, ciesząc się z prowadzenia 3:0, ale jednak wywołano aut. Niemka wykorzystała szansę i przełamała rywalkę. W czwartym gemie Filipinka głównie po niewymuszonych błędach zmarnowała aż cztery break pointy, ale przy piątym pomogła rywalka, wyrzucając piłkę daleko w aut.
- Robi to specjalnie. Przecież rozmawiała już na ten temat. Po prostu chce wytrącić rywalkę z uderzenia - dodawała komentatorka Canal+Sport, gdy Siegemund znów dyskutowała z sędzią. Nic to nie dało, bo przegrała długiego gema na przewago i było 4:1 dla Eali. Potem Filipinka pewnie utrzymała przewagę i cieszyła się z awansu do III rundy, w której zmierzy się z Igą Świątek lub Magdą Linette.
Zobacz także: Kontrowersyjna decyzja w meczu Rosjanina. Sabalenka: Nie rozumiem
Mecz trwał aż trzy godziny i 21 minut.
II runda turnieju w Miami: Alexandra Eala - Laura Siegemund 6:7 (6:8), 6:3, 6:3

2 godzin temu













