185 sekund wystarczyło. Tak Drągowski przywitał się Widzewem, koszmar

1 godzina temu
185 sekund - tyle bez straconej bramki w barwach Widzewa Łódź wytrzymał Bartłomiej Drągowski. Bramkarz reprezentacji Polski w piątek zaliczył nieoficjalny debiut w nowych barwach. Niestety sparing z węgierskim Paksi FC rozpoczął się dla niego najgorzej, jak tylko mógł. Już na samym początku Drągowski popełnił koszmarny błąd, którym spowodował utratę gola. Na szczęście później było już znacznie lepiej.
Bartłomiej Drągowski z pewnością stał się jednym z głównych bohaterów zimowego okienka transferowego w Ekstraklasie. Bramkarz, który jeszcze nie tak dawno grał przeciwko Nowej Zelandii i Malcie w barwach reprezentacji Polski, odszedł z Panathinaikosu Ateny do Widzewa Łódź. O transakcji klub oficjalnie informował w poniedziałek, a już w piątek 28-latek po raz pierwszy zagrał w nowej ekipie. I cóż, o początku meczu chciałby prawdopodobnie jak najszybciej zapomnieć.

REKLAMA







Zobacz wideo Łukasik zrobił w konia Koseckiego? "Ledwo chodziłem, nie byłem w stanie grać"



Fatalny błąd w debiucie. Niebywałe, co zrobił Drągowski. To była 4. minuta
Z przyjściem golkipera łodzianie łączą olbrzymie nadzieje. Drągowski ma być dla nich wybawieniem po tym, jak nie wypaliły letnie transfery Macieja Kikolskiego i Veljko Ilicia. Tymczasem swoją przygodę z Widzewem rozpoczął od koszmarnego błędu. W rozgrywanym w Turcji towarzyskim meczu z Paksi FC już po nieco ponad trzech minutach Drągowski skapitulował, a pretensje mógł mieć tylko do siebie.


Gol dla węgierskiej ekipy padł po - wydawać by się mogło - zupełnie niegroźnej sytuacji. Widzewiacy po wrzucie z autu wycofali piłkę do bramkarza, a ten chciał ją krótko podać jednemu ze środkowych obrońców. Problem w tym, iż zrobił to niedokładnie i zamiast do partnera zagrał wprost pod nogi rywala - Kristofa Pappa. Później Drągowski chciał jeszcze ratować sytuację, ale Węgier minął go i z powietrza dośrodkował wzdłuż bramki. Akcję z najbliższej odległości wykończył Barna Toth i było 0:1.
Najdroższy piłkarz Widzewa błysnął w sparingu. Gol i asysta na wagę wygranej
Wynik utrzymywał się bardzo długo. Obie ekipy umówiły się na 120 minut gry, a W 61. minucie Drągowski opuścił boisko. W jego miejsce pojawił się Veljko Ilić. Niedługo później Widzew odrobił straty. W 62. minucie wyrównał najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy – Osman Bukari. Sprowadzony niedawno za 5 mln euro skrzydłowy po indywidualnej akcji oddał piękny strzał z dystansu idealnie w dolny róg. 10 minut później Ghańczyk do gola dorzucił także asystę. Posłał dokładną wrzutkę na głowę Sebastiana Bergiera, a ten trafił tuż pod poprzeczkę.


Więcej bramek w sparingu już nie padło i Widzew ostatecznie wygrał 2:1. Przed startem rundy wiosennej Ekstraklasy ma rozegrać jeszcze dwa sparingi - z Zagłębiem Lubin i Banikiem Ostrawa. Wcześniej zremisował z rumuńską Universitateą Cluj 1:1.
Idź do oryginalnego materiału