Do trzech razy sztuka - na takie przysłowie liczyła Jessica Pegula (5. WTA) w środowe popołudnie. W tym roku Amerykanka grała bowiem dwa razy z Kazaszką Jeleną Rybakiną (2. WTA) i dwa razy przegrała (3:6, 6:7 w półfinale Australian Open i 1:6, 6:7 w ćwierćfinale Indian Wells). Teraz miała nadzieję, iż wreszcie pokona Rybakinę w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Miami.
REKLAMA
Zobacz wideo Oskar Pietuszewski i jego "odpały"! "Kopiował Zlatana"
Początek meczu był nieco niespodziewany. Rybakina już w pierwszym gemie serwisowym broniła dwóch break pointów. Pierwszego obroniła asem, ale przy drugim popełniła niewymuszony błąd z forhendu i została przełamana.
- Robi się coraz ciekawiej, co Rybakina ma dziś problemy. Pegula jest bardzo doświadczona, musi to do maksimum wykorzystać. Każde kolejne przełamanie jest na wagę złota - mówił Żelisław Żyżyński, komentator Canal+Sport przy stanie 15:40 w trzecim gemie i podaniu Kazaszki.
Wtedy Pegula popełniła dwa niewymuszone błędy i doszło do gry na przewagi. Wtedy Amerykance pomogła Rybakina, która dwa razy nie trafiła z forhendu i przegrywała 0:3 z podwójnym przełamaniem. Po zaledwie 28 minutach gry Pegula prowadziła już 5:1, a Rybakina niespodziewanie (bardzo rzadko bowiem to robi) potrafiła dyskutować ze swoim trenerem Stefano Vukovem. Chorwacki szkoleniowiec dawał jej uwagi, jak ma grać, a ta odpowiedziała, iż przecież cały czas gra i próbuje.
W pierwszym secie Rybakina miała aż 12 niewymuszonych błędów, przy tylko dwóch rywalki.
- Cały czas dostaje komendy, by dała więcej energii. Widać, iż jest trochę przymulona. Ma prawo być zmęczona amerykańskimi turniejami [w Indian Wells dotarła do finału - red.] - dodawała Klaudia Jans-Ignacik, komentatorka Canal+Sport w piątym gemie drugiej partii, gdy Rybakina m.in. przez dwa zepsute smecze musiała bronić trzech break pointów. Nie dała sobie jednak odebrać serwisu. Mało tego, w kolejnym gemie przełamała rywalkę i prowadziła 4:2, a potem pewnie utrzymała przewagę i doprowadziła do decydującego seta.
Już w pierwszym jego gemie Rybakina wywalczyła przełamanie po kapitalnym returnie z forhendu w niemal ostatnie centymetry linii bocznej. Chwilę później mogła mieć już choćby podwójne przełamanie, ale w piątym gemie Kazaszka nie wykorzystała aż trzech break pointów. Pegula wyglądała w tym gemie momentami na zrezygnowaną, ale cały czas walczyła, a schodząc na ławeczkę, wreszcie pojawił się na jej twarzy uśmiech.
Rybakina umiejętnie pilnowała swoich gemów serwisowych i utrzymała przewagę przełamania. Cieszyła się z wygranej po spotkaniu, które trwało dwie godziny i szesnaście minut. Kazaszka zakończyła go wygrywającym drugim serwisem.
Zobacz także: Media: Iga Świątek zdecydowała ws. występu w reprezentacji Polski
Rybakina w półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu: Aryna Sabalenka (Białoruś, 1. WTA) - Hailey Baptiste (USA, 45. WTA). W drugim starciu o finał Coco Gauff (USA, 4. WTA) zagra z Karoliną Muchovą (Czechy, 14. WTA).
Ćwierćfinał w Miami: Jelena Rybakina - Jessica Pegula 2:6, 6:3, 6:4

1 godzina temu












