Zaczniemy od lubuskiego. Grzegorz Walasek najpierw poległ z Falubazem w starciu z GKM-em Grudziądz na własnym torze, a niespełna dobę później jego podopieczni wywalczyli całe 42 punkty na trudnym terenie w Lublinie, czego chyba tak naprawdę nikt się nie spodziewał. Po takim wyniku mało kto się również spodziewał, iż Grzegorz Walasek przed kamerami, jak na faceta z „jajami” przystało, odda się do dyspozycji zarządu. Walasek, raz – punktów dla Falubazu sam nie przywiezie, dwa – na torze, a raczej jego przygotowaniu jako były „lewoskrętny” się zna, ale do pełnej perfekcji jeszcze trzeba kogoś, kto wsiądzie na traktor i z głową go zrobi. Tak, aby wszystkim mniej lub więcej pasował. Najwyraźniej takiego kogoś w Zielonej Górze w tej chwili nie ma i dla mnie osobiście Grzegorz Walasek w tej całej zielonogórskiej historii jest najmniej winny.
Żużel. Dopingują go z okopów. Parnicki mówi o planie na Grand Prix. Chce podium! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Dlaczego w Falubazie dzieje się tak źle? Korościel wskazał główny powód – PoBandzie – Portal Sportowy
We wtorek wieczorem klub wydał oświadczenie do kibiców w stylu orędzia biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Podejrzewam, parafrazując niemieckiego sprzedawcę aut, iż Adam Goliński płakał jak ów oświadczenie z przeprosinami podpisywał, ale chyba też gwałtownie wyliczył ile nowa trybuna na przystadionowej górce monet z klubowej kasy zabiera. A kasa w żużlu jest najważniejsza.
Kibice na trybuny wracają, ale bojkotu nie kończą. Dają drugą szansę, niższe ceny biletów i już wywalczyli, ale wciąż twierdzą, iż prezes jest do zmiany tylko czekają na odpowiedniego kandydata. Parafrazując film „Sami Swoi” – sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Taki pewnie jest kibicowski tok myślenia.
Żużel. Pójdzie śladem Kurtza? Douglas wprost o PGE Ekstralidze. Ważna deklaracja! – PoBandzie – Portal Sportowy
Ciekawie – i to nie tylko na torze – było w Lesznie, gdzie skazywana na łomot Staleczka walczyła dzielnie z rywalem, a rywal walczył z kolei z własnym torem. Pojawiły się narzekania, choćby w wypowiedzi Piotra Pawlickiego, na sposób przygotowania nawierzchni i robi się z tego tematu kolejna saga. Pojawiają się głosy, iż tor na Smoczyku sprzyja wyłącznie Kołodziejowi i Zengocie, którzy wspierani są przez podmioty należące do prezesa Józefa Dworakowskiego, a nie do końca odpowiada tym zawodnikom, których wspiera były prezes Piotr Rusiecki.
Ciekawa teoria i jak się człowiek głębiej nad nią zastanowi, to nie jest do końca pozbawiona sensu. Pomimo, iż w mediach wszystko wygląda fajnie, to jednak nie brak głosów, iż pomiędzy aktualnym a byłym prezesem „chemii”, o której zapewniano, mocno brakuje. Gdzieś krążą plotki, iż Sławek Kryjom i były prezes w tej chwili nie są mile widziani na Smoczyku, a bilety na mecz Unii w Toruniu otrzymali nie od Józefa Dworakowskiego. jeżeli plotka jest prawdą, to nad wyraz to słabe, biorąc pod uwagę ile obaj wspomniani dla klubu w ostatnich latach zrobili. Brakuje również w Lesznie pomyślunku przy redagowaniu choćby programów meczowych. Nazwanie Marcela Szymko w oficjalnym programie zawodów zapchajdziurą czy sugerowanie, iż degradacja rywalowi mogłaby wyjść na dobre to duży, delikatnie pisząc, nietakt i wielkie amatorstwo pozbawione elementarnej kultury w stosunku do sportowego rywala.
Stabilnie za to pod Jasną Górą. Czyli co mecz, to wp*****. Mniejszy lub większy, ale tak już pewnie zostanie. Pytanie czy tyle ludzi na trybunach zostanie do końca sezonu ile było na dwóch pierwszych spotkaniach. Oby w wakacje się nie okazało, iż przy Olsztyńskiej nie trzeba już choćby zgłaszać organizacji imprezy masowej, bo liczba najwierniejszych kibiców nie przekroczy tysiąca. No i na koniec PGE Ekstraligi GKM i wygrana nad faworyzowanym Wrocławiem. Dla mnie niespodzianka żadna, obstawiałem właśnie wygraną gospodarzy. Najbardziej kibiców i dziennikarzy rozgrzała kwestia ustawienia biegów nominowanych przez Piotra Protasiewicza. Mnie nie rozgrzała, wszak to szkoleniowiec najlepiej czuje klimat parkingu podczas spotkania ligowego. Pytanie mam tylko jedno – czy aby to na pewno Piotr Protasiewicz takową decyzję ostatecznie podejmował?
Na koniec kwiatki wprost ze stolicy, bo stamtąd „nadaje” oficjalnie Główna Komisja Sportu Żużlowego, czyli dla mnie – Gremium Kolesi Sterujących Żużlem. Wyobraźcie sobie kochani, iż do tego gremium nie sposób się dodzwonić i zasięgnąć opinii na temat podejmowanych przez nie ostatnio decyzji. Jak już się do przewodniczącego dodzwonicie, to prosi o rozmowę na następny dzień. Mocno zajęty człowiek, ale ma czas na zabawę w „głuchy telefon”. Nietrudno przewidzieć, iż w tym kolejnym terminie połączenia już nie odbiera. Podobnie jest w wypadku oficjalnych maili do „centrali”, które pozostają bez odpowiedzi. Tak wygląda komunikacja z żużlowymi władzami.
Ja rozumiem wiele, ale jeżeli Pan Igielski czy inny „koleś” nie ma cywilnej odwagi i do tego ma problemy z tłumaczeniem podjętych przez Szanowną Komisję decyzji, to może pora powołać oficjalnie rzecznika prasowego, który się tym zajmie. Oczywiście najlepiej spośród sobie przychylnych dziennikarzy. Będzie wtedy łatwiej, a jeszcze kolega „pismak” zarobi i na jakimś zaprzyjaźnionym z władzami portalu parę laurek udoskonalaczom żużla z wdzięczności „namaluje”. Wystarczy iść przykładem sprzed lat, gdzie kadrze rzecznikował ten, który kadrowiczów najbardziej w mediach opluwał.
Tymczasem jutro jako kibice mamy taki zestaw: mecz PGE ekstraligi, Challenge IMP i na dokładkę jeszcze półfinał DMŚ. Z kolei 16 maja mamy zawody SEC z miejscem dla polskiego zawodnika i finał IMP. Naprawdę trzeba być geniuszem, aby tak to wszystko układać i to jeszcze nie jak na dywanie klocki Lego, a w realu i to za niemałe pieniądze.
No i już na koniec. Komisja Orzekająca Ligi i debatowanie w temacie ostatecznego „wyroku” w sprawie meczu Łodzi z Piłą. Spotkanie Komisji odbyło się ponad tydzień temu. Decyzja nie zapadła. Będzie zatem kolejna nasiadówka specjalistów. jeżeli członkowie gremium orzekającego mają płacone od odbytego spotkania, to się osobiście nie zdziwię jak wyrok zapadnie przed końcem lata, żartobliwie pisząc, pytanie tylko którego roku.
ŁUKASZ MALAKA

1 miesiąc temu
















