Tak źle jeszcze nie było. Maciusiak nie wytrzymał po konkursie w Ruce

38 minut temu
Kacper Tomasiak uratował honor polskich skoków. Gdyby nie jego 18. miejsce, w sobotę mielibyśmy pierwszy konkurs bez punktów od ponad dekady. Nie ma co się tłumaczyć loterią na skoczni w Ruce: to był beznadziejny dzień Polaków.
W pierwszym konkursie w Ruce zeszłej zimy Polacy mieli furę szczęścia. Po jednoseryjnej wietrznej loterii dostaliśmy trzech Polaków w najlepszej "15", a Dawid Kubacki jedyny raz w tamtym sezonie znalazł się w Top10. W tym roku szczęścia zupełnie zabrakło. I tylko Kacper Tomasiak uratował naszą kadrę przed absolutną katastrofą - pierwszym konkursem Pucharu Świata od blisko 11 lat bez punktów.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali



Mało brakowało, a byłoby najgorzej od prawie 11 lat. To się nie mogło dobrze skończyć
14 grudnia 2014 roku w Niżnym Tagile Polacy zaliczyli jeden z najgorszych występów w nowoczesnej historii naszych skoków. Startowali w Rosji bez kontuzjowanego Kamila Stocha, który wrócił dopiero na Turniej Czterech Skoczni i był to dla nich bardzo nieudany konkurs. Najlepszym z polskich skoczków okazał się 35. Maciej Kot, za nim znaleźli się 40. Jan Ziobro, 45. Klemens Murańka, 46. Piotr Żyła i 54. Dawid Kubacki.
Na szczęście możemy liczyć dalej, nie powtórzyła się sytuacja z sezonu 2014/15. Tegoroczne sobotnie zawody przyniosły nam jednego Polaka w punktach. A konkretniej 18. miejsce Kacpra Tomasiaka, czyli 13 punktów. To najgorszy wynik polskiej kadry w tym sezonie. I o ile wyniki Tomasiaka dalej zadowalają, to choćby pomimo trudnych warunków, w których rozgrywano jedyną dokończoną serię w Ruce, możemy się martwić tym, jak wypadli zawodnicy trenera Macieja Maciusiaka.


Wietrzny konkurs i nie najlepsza dyspozycja Polaków, brak stabilności w ich skokach? To się nie mogło skończyć dobrze. I dlatego aż dwóch z nich odpadło w kwalifikacjach - Piotr Żyła i Dawid Kubacki, a trzech - Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł - nie awansowało do drugiej serii.
Tomasiak znów mógł być tuż za Top10. Sam zauważył ten błąd
Polskim jedynakiem w "30" został rewelacyjny Kacper Tomasiak. jeżeli choćby w tak trudnym konkursie i warunkach, w których z walki o punkty odpada kilku najlepszych zawodników, 18-latkowi udaje się wejść do drugiej serii i oddać niezły skok, to możemy go powoli brać za najbardziej pewny punkt naszego zespołu.



Zresztą wskazuje na to także statystyka - i to nie tylko każdy konkurs kończony w najlepszej "30". Tomasiak był 18. i 22. w Lillehammer, 12. i 15. w Falun, a teraz 18. w Ruce, ale bardziej imponuje coś innego. Od pierwszej oficjalnej serii w Pucharze Świata tylko raz - w sobotnich kwalifikacjach w Ruce - nie oddał skoku na Top30. Jest wręcz wzorem równego i stabilnego skakania, a wydawałoby się, iż debiutant będzie potrzebował czasu, żeby odpowiednio obyć się ze startowaniem w Pucharze Świata.


- Dzisiejsze skoki były trochę w kratkę przez wiatr. Ten konkursowy był niezły, ale straciłem nieco na lądowaniu. To kosztowało mnie pewnie z pięć pozycji - ocenił w rozmowie z Eurosportem Tomasiak. Szkoda też tego, jak bardzo agresywnie podszedł do pozycji najazdowej, a w efekcie ułożenia się w powietrzu w pierwszej fazie lotu. Ekspert Eurosportu Krzysztof Biegun wskazał, iż to przez to nasz zawodnik musiał później "gonić" narty i jego lot był bardzo niestabilny.
Sam skoczek mówił, iż Rukatunturi okazała się dla niego wyjątkowym obiektem, innym niż pozostałe, ale choć na rozbiegu wiatr niemal przesuwał schodami wieży najazdowej, to Polak czuł nie strach, a maksymalnie "stresik". Choć pierwsza próba była dziwna, to z każdą kolejną coraz bardziej oswajał się z jednym z największych dużych obiektów na świecie.
"Trzeba to wziąć na klatę". Trener Polaków też widzi, iż nie idzie praktycznie tylko nam
Reszta? choćby trener Maciej Maciusiak nie gryzł się w język. - Trzeba to wziąć na klatę. Robimy wszystko, żeby było lepiej, a przychodzi taki konkurs i dostajemy po d**ie - powiedział otwarcie w rozmowie z Eurosportem szkoleniowiec.



Trener pogratulował Tomasiakowi, był zadowolony z jego dobrego wyniku pomimo rezerw w locie. Mały plus widział przy Aleksandrze Zniszczole, który zajął 31. miejsce i do zdobycia punktów zabrakło mu tylko 0,1 punktu. To mały krok do przodu po fatalnych wynikach z Lillehammer i Falun. Przełamania jednak przez cały czas nie ma. O skokach Kubackiego i Żyły z kwalifikacji, które nie dały obecności w sobotnim konkursie, szkoda dyskutować. Paweł Wąsek i Kamil Stoch przez cały dzień nie byli w stanie oddać na tyle stabilnych i dobrych skoków, żeby w połączeniu z szalejącym wiatrem udało im się wejść choćby na swój optymalny poziom.


To nie tak, iż w Ruce nie poszło tylko Polakom - pierwszy raz od niepamiętnych czasów zawodnika w Top10 nie mieli Austriacy, bez rewelacji skakali Niemcy czy Norwegowie. Co innego Słoweńcy czy Japończycy. Ci pierwsi mieli na podium zwycięzcę Anze Laniska i trzeciego Domena Prevca. Pierwsze podium w karierze zgarnął Ren Nikaido. W ich przypadku trudno mówić o przypadku - od początku sezonu prezentują niezłą formę, a teraz wykorzystali swoje szanse i uzyskali świetne wyniki. Podobnie jak reprezentanci skokowych "maluczkich" - czwartym Bułgarem Władimirem Zografskim trenowanym przez Polaka Grzegorza Sobczyka czy piątym Valentinem Foubertem z Francji.
Jednak szkoda, iż my nie mieliśmy jeszcze w tym sezonie żadnego pełnego, wyraźnego powodu do euforii po rezultatach naszych skoczków. Zawsze czegoś brakuje - wyniki Kacpra Tomasiaka są znakomite jak na jego wiek, ale nie jest w ścisłej czołówce. Kamilowi Stochowi zdarzają się skoki, które pozwalałyby się w niej znaleźć, ale nie oddaje ich powtarzalnie. Ciągle jakieś "ale". A innym się udaje.
Tej zimy już dziesięć kadr miało lepszy najwyższy wynik swojego zawodnika niż Polska. Za nami są Ukraińcy, Amerykanie, Turcy, Chińczycy, Kazachowie, Kanadyjczycy i Słowacy. No nie ma tu żadnych tuz i potęg skoków. Te otworzyły sezon o wiele lepiej. Polacy cały czas mają potencjał w postaci niezłych wyników Tomasiaka, czy wcześniej Stocha. Pora przestać myśleć tylko o spokojnym wejściu w olimpijską zimę, a szukać realnego progresu.



Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU.
Idź do oryginalnego materiału