Raków odpowiada na „dżentelmeńską umowę” Papszuna. Nigdy takiej nie było

1 godzina temu
Fot. Paweł Jerzmanowski

Saga z przenosinami Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa weszła w kolejną fazę. 51-latek przed kamerami jasno potwierdził, iż chce przejąć zespół z Łazienkowskiej i – jak sugerowano – próbował powołać się na „dżentelmeńską umowę”, która miała ułatwić mu zmianę pracodawcy. Raków odpowiada jednak bez zawahania: takiej umowy nie ma.

Legia od końca października funkcjonuje bez stałego trenera, po tym jak Edward Iordănescu rozstał się z klubem. Tymczasowy opiekun, Iñaki Astiz, nie jest w stanie ustabilizować wyników, co tylko przyspieszyło poszukiwania nowego szkoleniowca. Wybór padł na Papszuna, a według zgodnych relacji mediów trener miał już dograć szczegóły swojej współpracy ze stołecznym klubem.

Problem w tym, iż droga między Częstochową a Warszawą okazała się znacznie bardziej wyboista. Raków przekonuje, iż żadne niepisane ustalenia nie funkcjonują – ani teraz, ani wcześniej.

Jak ujawniono w rozmowie Tomasza Włodarczyka z Meczyki.pl, osoba związana z Rakowem zaznaczyła wyraźnie, iż klub nie wyrażał zgody na bezgotówkową zmianę kolorów przez trenera w obrębie Ekstraklasy.

Marek Papszun nigdy nie miał umowy dżentelmeńskiej pozwalającej na odejście do innego polskiego klubu. Wręcz było to mówione, iż Raków nie wyrazi na to zgody. Umowa dżentelmeńska miała obowiązywać jedynie na odejście do reprezentacji Polski, innych reprezentacji na podobnym lub wyższym poziomie oraz topowych klubów zagranicznych” – podkreślono w cytowanej wypowiedzi.

Drugi fragment rozwiewa resztę wątpliwości. „W trakcie negocjacji było to jednak zmienione na mniej korzystną wersję dla Rakowa, pozwalająca na darmowe odejście wszędzie za granicę i zamiast umowy dżentelmeńskiej zostało to zapisane w kontrakcie”.

Jeśli więc Papszun chce pracować przy Łazienkowskiej, Legia musi wyłożyć kwotę, która przekona Raków. Dotychczasowa propozycja stołecznych – według doniesień obejmująca bonus wypłacony dopiero po ewentualnym awansie do Ligi Mistrzów – została w Częstochowie odebrana jako kompletnie nierealna.

Raków nie zamyka drzwi. Klub publicznie deklaruje gotowość do rozmów, ale nie na „symbolicznych” lub warunkowych zasadach. Pozycja nie zmieniła się ani o milimetr: transfer trenera w obrębie ligi oznacza normalną, płatną transakcję.

Idź do oryginalnego materiału