
Według naukowców i aktywistów cytowanych przez Reutersa może to być najbardziej emisyjny mundial w historii. Szacowany ślad klimatyczny mundialu odpowiada rocznym emisjom ok. 1,7 mln samochodów albo rocznym emisjom Sierra Leone.
Ślad klimatyczny oznacza całkowitą ilość gazów cieplarnianych, które powstają w związku z danym wydarzeniem, produktem albo działalnością. W przypadku dużych imprez sportowych chodzi m.in. o podróże, zużycie energii, transmisje, infrastrukturę, logistykę i obsługę kibiców.
Ślad klimatyczny mundialu rośnie przez podróże
Nadchodzący mundial będzie większy niż poprzednie edycje. W turnieju wystąpi 48 zespołów, czyli o 16 więcej niż wcześniej. Wśród debiutantów znajdą się Republika Zielonego Przylądka, Curaçao, Jordania i Uzbekistan.
Rozszerzenie formatu zwiększa sportową różnorodność i daje szansę państwom, które wcześniej nie występowały na takim poziomie. Z perspektywy klimatu oznacza jednak więcej spotkań, więcej przemieszczeń i bardziej rozbudowaną obsługę wydarzenia.
– To świetne dla tych krajów, ale jakim kosztem? – mówi Madeleine Orr, autorka książki „Warming Up: How Climate Change is Changing Sport”, cytowana przez Reutersa.
Reuters podaje, iż choćby 87 proc. emisji turnieju może pochodzić z podróży, głównie lotniczych. Chodzi o przemieszczanie się milionów kibiców, a także drużyn, dziennikarzy i osób obsługujących mundial.
Od Vancouver do Miami
Skala geograficzna wydarzenia będzie wyjątkowo duża. Mundial zostanie rozegrany w formule obejmującej trzy kraje i 16 miast. Odległość między Vancouver a Miami wynosi ok. 2800 mil, czyli ponad 4500 km.
To sprawia, iż turniej będzie znacznie bardziej emisyjny niż mundial w Katarze, który był skoncentrowany na małym obszarze. Tamten turniej krytykowano przede wszystkim za budowę siedmiu nowych stadionów. Emisje gazów cieplarnianych z imprezy w Katarze oszacowano na ok. 3,8 mln ton.
Tym razem nie zbudowano nowych stadionów, ale problem przesunął się w inne miejsce. David Gogishvili, geograf z Uniwersytetu w Lozannie, wskazuje, iż rezygnacja z nowych obiektów nie oznacza automatycznie mniejszego kosztu środowiskowego.
– Zwiększamy liczbę drużyn i umieszczamy je w kraju, do którego najpierw trzeba w dużej mierze dolecieć, a potem dużo podróżować między lokalizacjami. Pozbywamy się jednego źródła negatywnego wpływu na środowisko, ale zwiększamy go w innym miejscu – mówi Gogishvili agencji Reuters.
Polecamy również: Zakupy online dostały nową funkcję. Opakowania kaucyjne wracają razem z kurierem
Organizatorzy próbują ograniczyć część podróży przez podział miast gospodarzy na trzy regionalne klastry: zachodni, centralny i wschodni. Taki układ ma zmniejszyć dystanse między częścią spotkań i ograniczyć konieczność dalekich przelotów.
Nawet przy takim podziale obciążenie transportowe pozostanie wysokie. Przykładem jest reprezentacja Anglii, która spośród faworytów ma mieć jedno z największych wyzwań logistycznych. Jej trzy mecze grupowe odbędą się w Dallas, Bostonie i New Jersey, co oznacza łączną trasę 1721 mil, czyli ponad 2700 km.
W praktyce pokazuje to, jak trudne jest pogodzenie rozszerzonego formatu turnieju z celami klimatycznymi. Im więcej drużyn i miast gospodarzy, tym trudniej ograniczyć podróże. A to właśnie loty są jednym z najważniejszych źródeł emisji.
FIFA deklaruje działania, ale bez celu dla mundialu
Na szczycie klimatycznym COP26 w 2021 roku FIFA zobowiązała się do zmniejszenia swoich emisji o połowę do 2030 roku i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2040 roku. Zobowiązanie jest częścią inicjatywy ONZ Sports for Climate Action Framework.
Ale FIFA nie wyznaczyła konkretnego celu emisyjnego dla samego mundialu. To budzi krytykę części badaczy, którzy oczekują nie tylko deklaracji, ale też szczegółowego planu ograniczania emisji.
Gogishvili porównuje FIFA z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Jego zdaniem MKOl „mniej więcej rzeczywiście realizuje cel redukcyjny”, czyli zmniejszenie śladu węglowego o połowę do 2050 roku, a przynajmniej „jest na dobrej ścieżce”.
FIFA w oświadczeniu dla Reutersa przekazała, iż przyjmuje kontrolę z zewnątrz. Organizacja wskazała, iż wdraża inicjatywy środowiskowe związane z turniejem przed jego rozpoczęciem, w trakcie i po zakończeniu. Przykładowo zwraca uwagę na wykorzystanie istniejących stadionów, zachęca kibiców do korzystania z transportu publicznego, ogranicza zależności od generatorów diesla oraz promuje działania związane z recyklingiem i ograniczaniem marnowania żywności. Według federacji mundial ma być prowadzony zgodnie ze strategią dotyczącą zrównoważonego rozwoju i praw człowieka. FIFA deklaruje, iż koncentruje się na ograniczaniu emisji, efektywniejszym wykorzystaniu zasobów i pozytywnym wpływie na społeczności gospodarzy.
Krytycy uważają jednak, iż przy tak rozproszonym turnieju działania organizacyjne mogą nie wystarczyć. Problemem nie jest wyłącznie to, co dzieje się na stadionach, ale także cała infrastruktura podróży i cyfrowej konsumpcji widowiska.
Streaming też dokłada swoją cegiełkę
Coraz większą częścią śladu klimatycznego wielkich imprez sportowych staje się ekosystem cyfrowy: transmisje telewizyjne, streaming, przepływ danych, zakłady online, centra danych, satelity i miliardy urządzeń, na których kibice śledzą mecze.
Według badaczki Madeleine Orr problem rośnie wraz z nawykami kibiców. Coraz więcej osób ogląda wydarzenia sportowe na kilku ekranach jednocześnie: telewizorze, telefonie, tablecie albo komputerze. Każdy taki sposób odbioru wymaga energii, przesyłu danych i działania infrastruktury technicznej.
Brytyjski operator National Energy System Operator oszacował, iż każdy mecz grupowy Szkocji i Anglii może zwiększać krajowe zużycie energii elektrycznej o 600 MW. To równowartość łącznego zapotrzebowania na prąd Glasgow i Leeds.
W przeciwieństwie do lotów czy budowy stadionów emisje z transmisji i przesyłu danych rzadko trafiają do oficjalnych kalkulacji zrównoważonego rozwoju. Tymczasem według ekspertów cytowanych przez Reutersa pełny koszt środowiskowy imprezy powinien obejmować także tę część.
To pokazuje, iż ślad klimatyczny mundialu i innych imprez sportowych jest znacznie większy niż sama infrastruktura stadionowa. Mistrzostwa Świata są globalnym widowiskiem, więc ich emisje powstają nie tylko w miastach gospodarzach, ale także w domach, centrach danych i sieciach przesyłu informacji na całym świecie.
Presja na FIFA może rosnąć
Gogishvili, cytowany przez Reutersa, ocenia, iż FIFA nie traktuje ograniczenia negatywnego wpływu na środowisko jako priorytetu. Jego zdaniem potrzebna jest presja ze strony mediów, piłkarzy, federacji krajowych, badaczy, rządów i opinii publicznej.
Spór o emisje mundialu pokazuje szerszy problem wielkich wydarzeń sportowych. Organizatorzy chcą zwiększać globalny zasięg, liczbę uczestników i atrakcyjność widowiska. Jednocześnie każdy taki krok może podnosić koszty środowiskowe.
Nadchodzący turniej stanie się testem dla deklaracji klimatycznych FIFA. jeżeli ślad klimatyczny mundialu rzeczywiście wzrośnie do rekordowego poziomu, debata o przyszłości formatu turnieju będzie dotyczyła już nie tylko sportu i pieniędzy, ale także wpływu największych imprez na klimat.
Przeczytaj także:
- Księgowi stają się helpdeskiem od podatków i technologii. Płace za tym nie nadążają
- System kaucyjny ma zatrzymać śmieci w obiegu. Polacy mówią „tak”, ale bez zachwytu
- Alergia w domu: usunięcie kurzu to za mało, bo liczy się cały mikroklimat mieszkania

1 godzina temu















