
Karol Czubak wszedł do Ekstraklasy jak ktoś, kto nie zamierza pytać o pozwolenie. Osiem goli w barwach Motoru Lublin, miejsce w czołówce klasyfikacji strzelców i bardzo czytelny sygnał: „jestem gotowy”.
Jak ujawnia Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”, jeszcze kilka miesięcy wcześniej Czubak mógł wylądować… w Warszawie.
Legia miała go na liście. Bardzo daleko na liście
Według Olkowicza 25-latek był w pewnym momencie nazwiskiem odnotowanym przez dział skautingu Legii. W praktyce oznaczało to tylko tyle, iż jego nazwisko figurowało w zestawieniu obserwowanych napastników.
Trenerzy i pion sportowy nie byli jednak przekonani do tej opcji. Zastanawiano się, czy:
- udźwignie presję Legii
- poradzi sobie mentalnie przy Łazienkowskiej
- jest gotowy na oczekiwany poziom fizyczny i szybkościowy
W efekcie — jak informuje Olkowicz — nie podjęto żadnych działań. Nie było rozmów, żadnych ustaleń, żadnych negocjacji.
Dziś wygląda to na błąd, choć oczywiście z perspektywy czasu łatwo mówić.
Z Arki przez Kortrijk do Motoru. I wreszcie – eksplozja
Czubak, zanim trafił do Lublina, był gwiazdą Arki Gdynia: 66 goli w 130 meczach. Lepszej wizytówki na poziomie I ligi mieć nie można.
Zimą KV Kortrijk wyłożyło za niego 700 tys. euro, ale epizod w Belgii okazał się kompletnie nietrafiony. Brak minut, brak zaufania, brak adaptacji.
Motor dał mu drugie życie — i dostał w zamian napastnika, który dziś trafia regularniej niż większość ligowych dziewiątek. W klasyfikacji snajperów ustępuje tylko Mikaelowi Ishakowi i Tomášowi Bobčekowi (po 9 goli). Razem z Jesúsem Imazem trzyma pozycję numer dwa.
Lech był bliżej niż Legia
W kontekście minionych zainteresowań warto dodać, iż według Olkowicza Lech Poznań był znacznie poważniejszy niż Legia. „Kolejorz” miał przedłożyć oficjalną ofertę. Arka uznała ją jednak za niewystarczającą i do transferu nie doszło.
Dzisiaj? Czubak jest jednym z największych wygranych sezonu
Napastnik Motoru:
- trafił już osiem razy
- ciągnie ofensywę beniaminka
- potwierdził, iż skala talentu z Arki była realna
- udowadnia, iż Ekstraklasa nie jest dla niego żadnym sufitem
Legia mogła go mieć za stosunkowo małe pieniądze. Nie skorzystała. Czubak zrobił swoje — i dziś wygląda na jedną z okazji, które największe kluby czasem przegapiają, bo patrzą zbyt wysoko, a nieco zbyt rzadko… obok siebie.

1 godzina temu














