W Radomiu wymyślono, iż podczas ostatniego domowego meczu można będzie napisać listy do Świętego Mikołaja i doręczyć je klubowi, który zrealizuje zamówienia na upominki. jeżeli Goncalo Feio włączył się do akcji, to oddał pustą kartkę. Albo napisał: dziękuję, wszystko mam. Bo skoro Radomiak wrzucił czwórkę liderującemu Górnikowi, to czego może mu brakować?
Sam wynik musi zresztą służyć co najwyżej za wstęp do peanów nad występem kapeli z Radomia. Zasłużonych, w pełni zasłużonych, bo zespół Goncalo Feio zabawił się tak, iż Górnik mógł się tylko przyglądać. Gospodarzom wyszło wszystko:
- Rafał Wolski ośmieszał rywala za rywalem, kręcił Patrikiem Hellebrandem, kręcił obrońcami;
- Maurides, który w poprzednim meczu przebiegł sprintem 7 metrów, teraz urwał się obrońcom, pognał przez pół boiska i podcinką pokonał bramkarza;
- trener wpuszczał rezerwowych, jakby chciał powiedzieć: strzelcie sobie i wy;
- Christos Donis zagrywał piętkami z powietrza;
- Zie Ouattara zakładał siatki przeciwnikom.
Jeśli można było się nad czymś zastanawiać, to na ilu golach Radomiaka się skończy. Górnik choćby przez moment nie wysłał sygnału, iż choćby uratuje honor skromnym, pojedynczym zrywem i trafieniem.
Ekstraklasa. Radomiak zabawił się z Górnikiem. 4:0 z liderem!
Rafał Wolski to piłkarz highlightsów i okazji takich, jak otwarcie dwóch brakujących trybun w Radomiu. Wprawdzie huczna ceremonia będzie miała miejsce w przyszłym roku, gdy obiekt zyska także sektor gości, ale domowy mecz Radomiaka w Ekstraklasie po raz pierwszy w nowej erze oglądało więcej niż dziesięć (konkretnie to choćby więcej niż dwanaście) tysięcy osób. Kto zakupił wejściówkę, ten dostał w gratisie popis sztuczek Brazylijczyka z Głowaczowa.
Przy pierwszym golu Wolski nic sobie nie zrobił z towarzystwa Josemy, zagrał kapitalną piłkę w pole karne i dał się popisać Capicie, który też postanowił nawinąć paru wybitnie dziś naiwnych stoperów Górnika. Potem Wolski zdołał na przykład zgubić Hellebranda takim przyjęciem, iż ten tylko pokręcił głową z niedowierzaniem, godząc się z tym, iż rywala nie zatrzyma. Wreszcie widowiskowo ograł i odstawił przeciwnika z boku pola karnego.
Miał też udział przy nieuznanym golu, co warto odnotować z uwagi na nietypowy sposób, w jaki się do tego przyczynił – mianowicie zgraniem piłki głową w polu karnym. Futbolówkę do własnej bramki władował Kryspin Szcześniak, ale reprezentanta Polski uratował fakt, iż na stopę nadepnął mu Maurides, co przyczyniło się do pechowej interwencji.
Szcześniakowi nie poszczęściło się jednak niedługo potem, kiedy złamał linię i do spółki z Erikiem Janżą zapisał na swoje konto fakt, iż Zie Ouattara zdołał dopaść jako pierwszy do odbitej przez Marcela Łubika piłki, którą Iworyjczyk z łatwością dobił. Uśmiechnąć mógł się Filip Majchrowicz, któremu latem podziękowano w Zabrzu, stwierdzając, iż Łubik i lepiej odbija strzały, i lepiej rozgrywa. Bramkarz Radomiaka póki co ma na koncie więcej wypracowanych goli dla swojego zespołu i mniej błędów przy trafieniach rywali.
Na zamianę raczej więc nie narzeka.
Listy do Świętego Mikołaja w Radomiu. Radomiak może poprosić o spokojne życie z Feio
O tym, iż Maurides zdołał popisać się sprintem przez pół boiska — co w jego przypadku trzeba traktować na równi ze spotkaniem jednorożca — już wspomnieliśmy, ale o tym, iż wszystko Radomiak robił perfekcyjnie, świadczy sposób, w jaki rozpoczęła się trzecia akcja bramkowa. Otóż rozpoczęła się od tego, iż Zie Ouattara rzucił się na piłkę, zablokował strzał, a odbitą futbolówkę zagrał głową Elves Balde. Szokujące może być i to, iż to Capita dograł na dobieg koledze, bo zwykle to on był w taki sposób obsługiwany, ale tak — idol Radomia ma gola oraz asystę, czyli nie najgorzej.
Odbijankę rodem z Pinballa widzieliśmy też przy golu numer cztery – Wolski zakończył ładną akcję strzałem, którym nabił… Ouattarę. Piłka spadła pod nogi Roberto Alvesa, który ustalił wynik meczu. Przynajmniej tak się okazało, bo Alves miał jeszcze szansę na bramkę numer pięć, znów po świetnej akcji Wolskiego. choćby Michał Kaput, defensywny pomocnik, którego nie kojarzymy z boiskową magią, próbował majtnąć obrońcę po solowym rajdzie.
O ile jednak Goncalo Feio po czymś takim może list do Świętego Mikołaja odpuścić, to władze Radomiaka powinni jednak złapać za pióro i naskrobać pobożne życzenie: oby on się tylko z nikim nie pokłócił. jeżeli wytrzyma, w Radomiu uda się zbudować coś naprawdę fajnego.
Ekstraklasa - 17. Kolejka
Radomiak Radom
Górnik Zabrze
Zmiany:
Legenda
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Boniek ocenia szanse Górnika Zabrze na mistrzostwo Polski
- Opcja atomowa Papszuna. Transfer do Legii przez inny europejski klub
fot. Newspix

2 godzin temu
















