Forma polskiego skoczka to prawdziwa katastrofa. Gorzej być nie może

1 godzina temu
Przeciętne wyniki Polaków na treningu w Ruce! Planowany pierwotnie na piątek 28 listopada, a przeniesiony przez zbyt mocny wiatr na sobotę trening przed kwalifikacjami do pierwszego konkursu w Finlandii nie potoczył się zgodnie z polskimi oczekiwaniami. Najlepszy z naszych Kamil Stoch zajął 21. miejsce, a kolejny w tym sezonie koszmar przeżył Aleksander Zniszczoł. Rozgrywaną przy wciąż bardzo mocnych, zmiennych podmuchach serię wygrał Ryoyu Kobayashi.
Skocznia Rukatunturi od lat uważana jest za jedną z najbardziej kapryśnych, jeżeli chodzi o wiatr, w całym kalendarzu Pucharu Świata. Ostatnie lata były dość łaskawe. Od 2019 roku nie odwołano konkursu. Niestety w tym roku fińska aura postanowiła wszystkim przypomnieć, na co ją stać. Piątkowe plany na dwie sesje treningowe oraz kwalifikacje do sobotniego konkursu spełzły na niczym. Wiatr szalał w Ruce i zezwolił tylko na nieco ponad 20 skoków podczas pierwszego treningu. Jury próbowało przesuwać wznowienie treningu, a co za tym idzie także start kwalifikacji, ale po nieco ponad godzinie wszyscy uznali, iż sensu to nie ma.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali



Wiatr szalał i kręcił. Zniszczoł temu nie podołał
Zdecydowano, iż całe piątkowe skakanie przeniesione zostanie na sobotę. Najpierw jeden trening o 12:00, potem kwalifikacje o 13:20 i o 15:05 start konkursu. Niestety dziś okazało się, iż wiatr nie ma zamiaru tak po prostu zrezygnować ze swej dominacji na fińskiej ziemi. Jako pierwsi przekonali się o tym kombinatorzy norwescy, którzy mieli jeszcze przed pierwszym treningiem skoczków przeprowadzić swoją część rywalizacji na skoczni. To im się jednak nie udało. Po kilku próbach serię odwołano.


Mimo to zaplanowany na 12:00 trening ruszył o czasie. Warunkom daleko było do w pełni sprawiedliwych. Niby wszyscy mieli odejmowane punkty za wiatr pod narty, ale relacje ze skoczni jasno pokazywały, iż tak naprawdę kręciło i trudno było przewidzieć, jaki podmuch dostanie kolejny zawodnik. Zawodnicy w słabej formie mieli kłopoty, by sobie z tym poradzić. Na przykład Aleksander Zniszczoł, który mimo odjętych ponad dwudziestu punktów poleciał tylko 86,5 metra i skończył z notą... 0,0 pkt.








Polacy bez błysku. Japończycy pokazali moc
Z pozostałymi Polakami aż tak źle nie było. Choć o ideale też nie mogło być mowy. Piotr Żyła zajął 33. lokatę po skoku na zaledwie 116 m, Dawid Kubacki poleciał jeszcze krócej, bo 111 metrów, co dało mu 36. miejsce, a Paweł Wąsek po skoku na 126,5 m finiszował na 26. miejscu. Trzeba było liczyć, iż nasi dwaj liderzy, czyli Kacper Tomasiak oraz Kamil Stoch znów spiszą się zdecydowanie najlepiej. Niestety tak kolorowo nie było. Tomasiak poleciał tylko 113 metrów, ale on akurat miał stosunkowo mało odjęte za wiatr, bo tylko 8,5 pkt, więc zajął 30. miejsce, przed m.in. Żyłą. Stoch spisał się najlepiej, choć 125 metrów i 21. lokata nikogo na kolana nie powaliła.
jeżeli chodzi o ścisłą czołówkę, pozbawioną w ten weekend Stefana Krafta, który wyczekuje narodzin dziecka, świetnie spisali się Japończycy. Ryoyu Kobayashi oraz niespodziewanie Naoki Nakamura zajęli dwa z trzech miejsc na podium. Ten pierwszy wygrał cały trening, skacząc 138 metrów. Mielibyśmy japoński dublet, ale w ostatnim skoku rozdzielił ich lider Pucharu Świata Anże Lanisek, który też poleciał 138 metrów, ale w ciut lepszych od Kobayashiego warunkach.



Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU.
Idź do oryginalnego materiału