Partner merytoryczny: Eleven Sports

Czerwona kartka i skasowany karny. Kapitalna passa, lider Ekstraklasy bezlitosny

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Raków Częstochowa pokonał w gościnie 2:0 Zagłębie Lubin na zamknięcie 26. kolejki Ekstraklasy. O triumfie faworyta przesądziły trafienia Jonatana Brunesa i Patryka Makucha, gdy gospodarze grali już w dziesiątkę. Ekipa Marka Papszuna przedłużyła passę zwycięstw do sześciu i w tabeli umocniła się na pozycji lidera. Tymczasem "Miedziowi" na dobre utknęli w strefie spadkowej. Nieudany debiut w roli ich trenera zaliczył wracający do elity po dłuższej przerwie Leszek "Rambo" Ojrzyński.

To był "mecz walki". Tu starcie Michała Nalepy (z lewej) z Franem Tudorem
To był "mecz walki". Tu starcie Michała Nalepy (z lewej) z Franem Tudorem /PAP

W Lubinie doskonale pamiętano potyczkę obu zespołów z rundy jesiennej. Raków odniósł wówczas najwyższe zwycięstwo, demolując zagubionego rywala stosunkiem bramek 5:1. Tylko nieliczni przypominali, że do przerwy utrzymywał się remis. A trzy ostatnie gole częstochowianie strzelili w samej końcówce. 

O odwecie nikt głośno nie mówił. Ekipa Marka Papszuna przystępowała do rewanżowego spotkania jako lider tabeli, w dodatku z serią pięciu zwycięstw na koncie. Zagłębie notowało zgoła inną passę - pięć kolejnych potyczek bez zwycięstwa. 

Dwa ciosy zamiast kanonady. Raków umacnia się na pozycji lidera

Kto szykował się na powtórną kanonadę, musiał poczuć się srogo rozczarowany. W pierwszej połowie obie drużyny wypracowały ledwie po jednej sytuacji potencjalnie bramkowej. Piłkę po uderzeniu głową Mateja Rodina intuicyjnie na linii odbił jednak Dominik Hładun, a po strzale Jakuba Kolana futbolówka trafiła w słupek bramki Rakowa.

Więcej emocji dostarczyła druga odsłona, mimo że długo utrzymywał się rezultat bezbramkowy. Od 48. minuty gospodarze grali w osłabieniu. Za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Damian Michalski.

Reakcja Leszka Ojrzyńskiego, debiutującego dzisiaj w roli trenera "Miedziowych", była natychmiastowa: potrójna roszada. Wprowadzeni przez niego zawodnicy nie wnieśli jednak do gry nowej jakości. I co najistotniejsze - nie uchronili zespołu od porażki

Wydawało się, że Raków napocznie rywala w 68. minucie. Ręką we własnym polu karnym zagrywał wówczas Josip Corluka. Daniel Stefański najpierw podyktował rzut karny, ale później podbiegł do monitora VAR - i po chwili decyzję anulował

Goście i tak dopięli jednak swego. Gdy do końcowego gwizdka pozostawał niespełna kwadrans, Gustav Berggren obsłużył idealnym podaniem Jonatana Brunesa, a ten wpadł między dwóch defensorów i mierzonym uderzeniem po ziemi umieścił piłkę w siatce.  

Już w doliczonym czasie gry rezultat spotkania strzałem bez przyjęcia ustalił Patryk Makuch, wprowadzony do gry kilka minut wcześniej.    

Tym sposobem Raków wykorzystał porażki głównym konkurentówJagiellonii Białystok oraz Lecha Poznan - i umocnił się na pozycji lidera. Nad mistrzem Polski ma w tej chwili cztery punkty przewagi, nad "Kolejorzem" - już pięć.       

Statystyki meczu

Posiadanie piłki
23%
77%
Strzały
9
21
Strzały celne
2
5
Strzały niecelne
5
6
Strzały zablokowane
2
10
Ataki
29
112
Roman Kołtoń nie gryzł się w język. "Jesteśmy w dramatycznym momencie". WIDEO/Polsat Sport/Polsat Sport
Damian Michalski nie do końca rozumiał decyzję Daniela Stefańskiego /
Jonatan Brunes (pierwszy z lewej) ponownie na liście strzelców /
Mur outsidera został w Lubinie skruszony dwukrotnie /

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram