Iga Świątek na zwycięstwo w jakimkolwiek turnieju czeka już prawie rok. Ostatni wielki sukces reprezentantki Polski to wygrana w zeszłorocznym Roland Garros. Nie dziwi, że jej kibice zaczynają się niepokoić.
Tym bardziej że na turnieju WTA w Miami można było oczekiwać od polskiej tenisistki przynajmniej awansu do półfinału. W końcu w ćwierćfinale trafiła na Alexandrę Ealę - reprezentantkę Filipin ze 140. miejsca w rankingu WTA. Tymczasem doszło do sensacji. Iga Świątek przegrała z nią aż 2:6, 5:7 i odpadła już w ćwierćfinale - jedną rundę dalej niż w zeszłym roku.
Filipinka w półfinale potrafiła postawić się Jessice Peguli, ale ostatecznie przegrała z Amerykanką 6:7, 7:5, 3:6. Do finału awansowała też Aryna Sabalenka, która wygrała z Jasmine Paolini 6:2, 6:2.
Takie wyniki oznaczają, że w rankingu WTA Race Białorusinka ma 3230 punktów i wyprzedziła dotychczasową liderkę - Madison Keys (3009 pkt). Zwyciężczyni tegorocznego Australian Open odpadła już po drugim meczu. Lepsza od niej była Alexandra Eala (6:4, 6:2).
Trzecie miejsce zajmuje Mirra Andriejewa (2565 pkt), która po fantastycznym występie w Indian Wells, gdzie pokonała Igę Świątek (7:6, 1:6, 6:3) i Arynę Sabalenkę (2:6, 6:4, 6:3), w Miami nie poradziła sobie już tak dobrze. Wciąż jednak jest lepsza od Igi Świątek, która w WTA Race ma 2315 punktów i jest dopiero na czwartym miejscu.
Na piątej pozycji jest Jessica Pegula, która wygrywając finał w Miami może zmniejszyć stratę do Igi Świątek do zaledwie 155 punktów. W finale zagra z Aryną Sabalenką, która w przypadku zwycięstwa będzie mieć aż 3580 punktów.