Mecz, którego tego dnia nie chciał grać absolutnie nikt. Tak można było określić czwartkowe starcie FC Barcelony z Osasuną. Po tym jak starcie to przeniesiono z uwagi na nagłą śmierć lekarza katalońskiego klubu Carlesa Minarro, władze La Liga postanowiły, że czwartek 27 marca będzie doskonałą datą na rozegranie zaległego spotkania. Problem w tym, iż uważali tak tylko oni, bo zarówno Osasuna, jak i przede wszystkim Barcelona, protestowały przeciw tej decyzji, tłumacząc, że wielu piłkarzy będzie zmęczonych po przerwie na kadrę i nie dostaną szansy na odpoczynek.
Ligowe władze pozostały jednak niewzruszone i terminu nie zmieniono. W efekcie obie ekipy przystąpiły do meczu w zmienionych składach. W Barcelonie na ławce zasiadł Robert Lewandowski, a w kadrze meczowej nie było Brazylijczyka Raphinhi, któremu Hansi Flick dał odpocząć po tym, jak dopiero co przebył ocean. To samo miało stać się z Ronaldem Araujo, ale Urugwajczyk miał sam poprosić trenera o uwzględnienie go, toteż na ławce zasiadł "jakby co". Stawka była jednak duża, bo w tabeli La Liga Katalończycy musieli uciekać przed Realem Madryt. Wygrana dałaby im 3 pkt przewagi nad "Królewskimi".
Choć nieco przemeblowany skład stawiał znak zapytania na dyspozycji Barcelony, to piłkarze Hansiego Flicka szybko uspokoili swoich kibiców. Już w 11. minucie do siatki trafił Ferran Torres, a dziesięć minut później gola z rzutu karnego zdobył Dani Olmo. Miał przy tym szczęście, bo pierwszą próbę zmarnował, ale piłkarze Osasuny za szybko wbiegli w szesnastkę i Hiszpan dostał drugą szansę, którą wykorzystał. W drugiej połowie rywali dobił jeszcze Robert Lewandowski (23. gol w sezonie) i przyklepał triumf Katalończyków.
Wygrana FC Barcelony oznacza, że Katalończycy przy równej liczbie rozegranych meczów ma trzy punkty przewagi nad Realem Madryt i siedem nad Atletico. W 29. kolejce zespół Hansiego Flicka czeka katalońsko-katalońskie starcie domowe z Gironą w niedzielę 30 marca o 16:15. Real dzień wcześniej o 21:00 zagra u siebie z Leganes, zaś Atletico również w sobotę 29 marca czeka wizyta w... Barcelonie, tyle że oczywiście na stadionie Espanyolu.
Komentarze (0)
Tak wygląda tabela La Liga po meczu FC Barcelony
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy - napisz pierwszy z nich!